Ostatnio dodane
recent

[RECENZJA] DWUSTOPNIOWE OCZYSZCZANIE TWARZY Z NACOMI - OLEJ + PIANKA

Hejka! 😎 Jak dawno mnie tu nie było! Przerwa od pisania to czasem dobra rzecz a przyznam szczerze, że coraz częściej i chętniej sięgam (i będę sięgać) po medium zwane YouTube. Ciekawa jestem co Wy wybieracie częściej - wpis na blogu czy film na YT? Tym razem sięgnęłam po opcję pierwszą, gdyż najlepiej będę w stanie przestawić produkty oraz swoje przemyślenia względem nich.
Jako posiadaczka cery suchej, szukam nawilżenia oraz natłuszczenia, dotyczy to również kosmetyków do demakijażu! Tym razem pragnę Wam pokazać kosmetyki, o których czytałam wiele dobrego, które były wielokrotnie polecane w wiadomościach prywatnych, jakie od Was dostaję. Oprócz produktów myjących, które dzisiaj zobaczycie, w kolejce do recenzji czekają kolejne dwa już stricte do pielęgnacji - twarzy oraz włosów (te dwa wezmę ze sobą na wakacje). W tym wpisie zobaczycie olej do demakijażu oraz piankę myjącą. Co w nich niezwykłego? Nacomi to firma produkująca kosmetyki naturalne, organiczne. Ich produkty mają znakomite składy a i ceny są naprawdę niskie w porównaniu do wysokiej jakości kosmetyków, jaki otrzymujemy.
Czy kupiły moje serce? Tego dowiecie się, czytając wpis. Zapraszam!



Perfect Cleansing Oil -  Pojemność 150ml / Cena 34,44zł
Botanic Cleansing Foam - Pojemność 150ml / Cena 27,06zł



Informacje ogólne:


Skład:


Prunus Amygdalus
Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, 
Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, 
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil,
Tocopheryl Acetate,
Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil, 
Plukenetia Volubilis (Sacha Inchi) Seed Oil, 
Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil,
Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum



Aqua, Lauryl 
Glucoside, Acacia Concinna Fruit Extract, Balanites Aegyptiaca 
Fruit Extract , Benzyl Alcohol, Gypsophila Paniculata Root 
Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid, 
Dehydroacetic Acid.



Działanie




Olejek został zamknięty w plastikowej butelce z dozownikiem zamykanym na wcisk. Produkt wydobywa się łatwo z butelki, gdyż ona sama jest odrobinę giętka i możemy wydobyć tyle kosmetyku, ile potrzebujemy. Olejek ma pomarańczowy kolor i pachnie jak olej, nie wyczuwam tutaj żadnego ekstra zapachu, za co wielki plus. Ponadto jest dosyć płynny. 

Jeżeli chodzi o skład to jest on imponujący!
Znajdziemy tutaj olej rycynowy, arganowy, inca inci, olej marula, olej z rokitnika czy olej jojoba.
Kosmetyk oprócz rozpuszczenia i zmycia makijażu ma odżywić, nawilżyć, poprawić elastyczność skóry, ma działanie antybakteryjne a nawet ma pomagać nam w walce z cieniami i opuchnięciami pod oczami! Jak rzeczywiście jest przekonacie się za moment.

Olejku przyjemnie się używa, chociaż nie jest to mój ideał, do którego będę wracać. Dlaczego? Przyznam szczerze, że odkąd mam olej firmy DHC, ciężko będzie znaleźć mi godnego i tańszego zamiennika! Olej firmy Nacomi to po prostu inny produkt i choć oba kosmetyki są olejami to różnica między nimi jest duża (wynika to głównie ze składu a co za tym idzie również z właściwości). 
Kosmetyk Nacomi to mieszanina olejów, która jest niezwykle bogata i przyjemna w używaniu, jednak teraz na lato okazała się być dla mnie zbyt bogata! Nie mam uwag jeżeli chodzi o samo rozpuszczanie i usuwanie makijażu ALE mam jedno zastrzeżenie: olejek nie rozpuszcza się w wodzie, co skutkuje u mnie pozostawieniem tłustego filmu, którego nie lubię (najbardziej drażni mnie to na powiekach). Oczywiście, jest to kwestia przyzwyczajenia i tego z jakim kosmetykiem wcześniej pracowaliśmy, jednak odkąd mam DHC, chciałabym aby każdy olej rozpuszczał się w wodzie jak on, nie pozostawiając żadnego filmu na skórze. Jeżeli Nacomi wypuści taki kosmetyk to przysięgam, że będę kupować go dla mnie i Mamy na kopy!



Botaniczna pianka została zamknięta w plastikowej butelce z pompką, która działa bez zarzutu i mogę dozować tyle produktu, ile potrzebuję. Pachnie roślinnie i jak mydełko ale nie jest to zapach chemiczny, nieprzyjemny. Jeżeli chodzi o samą piankę to jest ona dosyć "luźna" w swojej strukturze, nie przypomina niczym pianki do golenia, co po czasie widać, gdyż się "rozłazi" na dłoni i robi się po chwili bardziej płynna.

Pianka z tej dwójki to hit, chociaż też mam do niej jedną uwagę. Bardzo lubię używać jej rano i w dni, kiedy wiem, że zrobię makijaż. Dlaczego? Na mojej skórze pozostawia lepki film, który w dni bez makijażu mnie wkurza, nie mówiąc już o demakijażu wieczorem, po którym wszystkie paproszki przyklejają się z pościeli do buzi. W dni, kiedy decyduję się na makijaż, stanowi fajną bazę, do której przyklejają się lepiej kosmetyki! Uwielbiam po jej użyciu nakładać lepką bazę lub serum z Adenozyną z It's Skin aby jeszcze bardziej poprawić przyczepność kolorówki. 

Wydajność pianki w moim przypadku wygląda tak: po dwóch tygodniach stosowania zużyłam 1/4 opakowania, więc obstawiam że butelka powinna wystarczyć mi na 2 miesiące (przy czym nie malowałam się codziennie!). Czy to dużo, czy mało - sami oceńcie. 
Niemniej jednak, pianka sama w sobie jest znakomita, bardzo delikatna i ładnie domywa resztki makijażu, nie szczypie w oczy. Zdecydowanie to jest to, czego szukałam i jak najbardziej mogę polecić tym z Was, które się malują i szukają czegoś myjącego o poranku.


Znacie kosmetyki Nacomi?







Pat Sprada

Pat Sprada

7 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o oleje do oczyszczania to raczej tylko azjatyki lub balsam Lierac wchodzą w grę. Inne produkty się u mnie nie sprawdzają. Buzia szaleje, pory zapchane, łatwo o katastrofę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie póki co to olej DHC jest numerem 1 :) Także u mnie też azjatyki póki co naj.

      Usuń
  2. Mam tipa na ten olejek. Sama go używam (mam cerę tłustą i mieszaną). Jednak oprócz wmasowania i zmycia makijażu olejkiem, używam również ściereczki do demakijażu, namaczam ją, wykręcam nadmiar wody i ściągam nią olejek razem z resztkami makijażu :) W ten sposób działa wyśmienicie, ale to nie sposób dla osób leniwych, no bo dochodzi dodatkowy krok plus ściereczkę po użyciu wypada zawsze umyć. Ja jestem bardzo zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, spróbuję i tak! Dzięki za tipa :) Nie jestem przyzwyczajona do takich manewrów z olejkiem, gdyż jak napisałam wyżej - olej DHC to zupełnie inna historia, przyzwyczaił mnie do zupełnie innych wrażeń podczas demakijażu. Niemniej jednak, sprawdzę Twój sposób bo do leniwych się nie zaliczam a jako suchar oleje lubię :D

      Usuń
  3. Mam olejek do opalania tej marki i jest najlepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Trzeba się będzie zainteresować, dzięki za cynk :)

      Usuń
  4. mam mnóstwo kremów i innych produktów do buzi natomiast mam Nacomi na liście do kupienia, kiedy wykorzystam to co już zgromadziłam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.