wtorek, 22 lipca 2014

[RECENZJA] GOLDEN ROSE CARNIVAL I 3D GLAZE TOP COAT

Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z obszernym postem, w którym pragnę przekazać Wam moją opinię na temat lakierów Golden Rose z serii Carnival i 3D Glaze Top Coat. Od razu zaznaczę, że nie mam wszystkich 2 serii a jedynie lakiery wybrane przeze mnie, które kupiłam sama i które mam już w swoich zbiorach od dłuższego czasu :)
Jesteście ciekawe?

Czytajcie dalej!


Wszystkie informacje pochodzą ze strony sklep.goldenrose.pl


Golden Rose Carnival

Pojemność 11ml
Cena 10,90zł




Golden Rose 3D Glaze Top Coat
Pojemność 10,7ml
Cena 9,90zł



A teraz moja wesoła gromadka :D




No to jedziemy! 
Najpierw pierwszy rząd od dołu i będę iść do góry ;)
Ten rząd i środkowy to głównie lakiery z serii Carnival.



Lakier nr 01 ma śnieżnobiałe drobiny brokatu, które dosyć równomiernie się rozkładają, jednak trochę problematyczne jest nałożenie tych największych kawałków ale na tle innych wypada naprawdę dobrze! Nałożyłam jedną warstwę na paznokieć.

Lakier nr 05 to piękny, zielony brokat z kwadratowymi kawałkami, paseczkami i kółkami. Najgorzej wydobywa się te kółka, gdyż są minimalnie grubsze i sztywniejsze. Brokat jest inny niż w nr 01 - bardziej sztywny i matowy, nie jest błyszczący (mam na myśli głównie te zielone kółeczka). 
Musiałam kilka razy nałożyć i wydłubać kółka, żeby było je widać!

Lakier nr 06 to piękny, słoneczny, lekko połyskujący hexagonalny i okrągły brokat. Bardzo dobrze się nakłada, dosyć równomiernie i nawet te duże kawałki nie sprawiają problemu, dlatego że ich jakość jest taka sama - cienka i śliska jak w nr 01. Nakładanie bez problemu ;) Jedna warstwa na tipsie.



Lakier nr 08 ma w sobie kreseczki, kwadraciki i kółeczka. Nakłada się bardzo równomiernie i nie ma z nim żadnego kłopotu! Jedna warstwa na paznokciu.

Lakier nr 12 to bardzo fikuśny typ. Ma w sobie mikro białe piórka, kwadratowy i okrągły, morski brokat oraz hexagonalne, czerwone kawałki. Bardzo fajna kombinacja, jednak problematyczne są czerwone elementy, które nie zawsze chcą się nabrać na pędzelek. Problem tutaj polega chyba na tym, że czerwonego brokatu jest za mało, przez co trzeba wygrzebywać, żeby uzyskać podobny efekt jak w buteleczce.
Na paznokieć musiałam nałożyć kilka warstw + wygrzebać czerwony brokat, żebyście widziały pełen efekt.



Ok, za nami dolny rząd :)
A teraz środkowy!



Lakier nr 13 to bardzo wakacyjny, powiedziałabym nawet, że grecki ;) Ma w sobie hexagonalne, niebieskie i srebrne drobiny oraz mikro piórka, których jest zdecydowanie mniej od całej reszty. Lakier nakłada się bardzo dobrze, równomiernie i te duże kawałki brokatu nie są tu żadnym problemem! Jedna warstwa na paznokciu.

Lakier nr 14 ma te same kształty co ten w nr 08 tylko żółte. Bardzo dobrze się nakłada, nie trzeba wydłubywać z buteleczki tych dużych kawałków brokatu. Nakłada się równomiernie i tutaj na paznokciu jest jedna warstwa!

Lakier nr 22 ma w sobie białe kwiatki, hexagonalne, brzoskwiniowe, białe i pastelowo-cytrynowe drobinki oraz mikro brzoskwiniowe piórka. Całość wygląda pięknie ale znowu jest problem z nakładaniem kwiatków! Brokat w nich użyty jest zbyt sztywny i twardy,przez co nawet wydłubany i nałożony nie przylega dobrze do paznokcia i zahacza o ubranie! Na tipsa nałożyłam jedną warstwę tego drobnego brokatu a potem wydłubałam kilka razy kwiatki, co wcale łatwe nie było!


Ostatni lakier z tego rzędu to już nowa seria, czyli 3D Glaze Top Coat:)



Lakier nr 04 to flejksy opalizujące od złotego po błękit, w zależności na jaką bazę go nałożymy. Dobrze się nakłada :) Trochę wystaje, jednak nie haczy ubrań. Na tipsie jest jedna warstwa.



Lakier nr 08 to jeden z dwóch lakierów z całej pokazanej gromadki, który nie ma przezroczystej bazy!
Bazę ma w kolorze groszku, w którym zatopiono mikro kółeczka i opalizujące, holograficzne hexagonalne drobiny. Fajna propozycja ale na pewno nie będzie współgrał z każdym lakierem kolorowym, właśnie ze względu na zabarwioną bazę! Na tipsie jedna warstwa.

Lakier nr 09 to ostatni lakier, którego baza ma kolor, tym razem fioletowy! Zatopiono w nim flejksy te same, które widziałyście w lakierze nr 04 i różnica między nimi jest praktycznie nie zauważalna! W tym 09 tych flejksów jest po prostu więcej! Jedna warstwa na paznokciu.

Lakier nr 13 to efekt potłuczonej płyty cd. Bardzo fajnie wygląda w buteleczce, jednak problem się zaczyna przy nakładaniu na paznokieć! Drobin mogło by być więcej, gdyż nakładają się one w małej ilości i trzeba albo grzebać pędzelkiem i dokładać albo użyć gąbeczki (wylać na spodek lakier i zamoczyć gąbkę lub nakładać kilkukrotnie lakier pędzelkiem na gąbkę i potem na paznokieć). 
Na tipsie widzicie 3 warstwy lakieru.


PODSUMOWUJĄC

Lakiery z serii Carnival są świetną propozycją do szybkiego i prostego w wykonaniu mani, które upiększy każdy kremowy kolor! Z nimi nie można wypaść źle, jednak nie wszystkie kolory są równe jakościowo! Mają fajny, szeroki pędzelek, który na pewno ułatwia aplikację.
Żaden z nich nie przedłuża trwałości, gdyż przezroczysta baza użyta do każdego odcienia jest zwykłym lakierem i czas ich wysychania też nie jest zbyt szybki.


Lakiery z serii 3D Glaze Top Coat w moim odczuciu są gorsze, niż te z serii Carnival. Dlaczego? 
Przede wszystkim nie utwardzają paznokcia jak twierdzi producent, nie schną szybko i nie przedłużają trwałości lakieru kolorowego! Nie rozumiem w tym przypadku użycia słów ,,top coat". 
Jeżeli potraktujemy je jako lakiery wykończeniowe, do zdobień - na zasadzie tych Carnival to ok.
 Ja jednak liczyłam na trochę inne produkty i przyznam się, że trochę się na nich zawiodłam, dlatego nie powiększę swojej kolekcji o kolejne kolory :)




A co Wy myślicie o lakierach Carnival i 3D Glaze Top Coat?

poniedziałek, 21 lipca 2014

[RECENZJA] SALLY HANSEN COMPLETE SALON MANICURE, SMOOTH AND STRONG BASE COAT

W tym poście pragnę Wam krótko i zwięźle omówić moją ukochaną bazę pod lakiery marki Sally Hansen.
Dlaczego lubię tę bazę i za co? Jesteście ciekawe?
Czytajcie dalej!


Pojemność 14,7ml
Cena stacjonarnie w sklepach  ok 45 - 50zł
Cena w sklepach internetowych ok 15zł.


Info ze strony sallyhansen.com:


Bazę mam w swoich zbiorach ponad 6 miesięcy, od jakiegoś miesiąca muszę ją co jakiś czas rozcieńczać rozcieńczalnikiem do lakierów (pisałam o nim tutaj, KLIK), dlatego że gęstnieje. 
Nie wpływa to jednak na jej działanie na paznokcie czy lakier kolorowy nałożony na bazę.



Kosmetyk posiada foliowaną, szklaną buteleczkę, więc uważajcie, żeby Wam baza nie upadła na podłogę!
Lakier bazowy zawiera w sobie Biotynę i Spirulinę. Świetnie nawilża paznokcie i bardzo lubię po nią sięgać, kiedy moje paznokcie są zniszczone chemią - farbami olejnymi czy akrylowymi. Pędzelek w tym kosmetyku jest bardzo zwyczajny - długi i cienki, nic specjalnego. Sama baza jest żelowo - płynna na początku, przezroczysta ale ma w sobie miliony mikro drobinek, które pięknie się mienią. Baza bardzo szybko schnie.

Tego kosmetyku nie stosuję nigdy solo, dlatego że przez swoją żelkową konsystencję nie trzyma się dobrze mojej płytki i złazi płatami ale nałożony pod spód pod lakier wytrzymuje bardzo przyzwoicie nawet bez top coatu! U mnie paznokcie z tą bazą wytrzymują 2 dni dłużej, tj. do 8 - 9 dni :)
Jeżeli borykacie się z suchą płytką, na której są mikro zadziorki czy taką, która lubi pękać - sięgnijcie po tę bazę! Ja ją uwielbiam i swoje pierwsze opakowanie mam na wykończeniu ale wiem, że będę kupować.
Dodam na koniec, że ta baza uratowała moje paznokcie po odżywce 8 w 1 marki Eveline, kiedy to moje paznokcie łuszczyły się jak wąż :(


Recenzję znajdziecie też na




Znacie tę bazę? Używałyście?


[RECENZJA] GIORGIO ARMANI EYES TO KILL SOLO EYESHADOW NR 20 SAPPHIRE SPIDER

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was na pierwszy ogień z szybką recenzją cienia, w którym od jakiegoś czasu jestem zakochana! Dodam, że nie jest to jedyny kolor z tej serii, jaki mam, gdyż niedawno dokupiłam kolejny kolor i dzisiaj zobaczycie go w filmiku :)

A teraz zapraszam już do czytania ;)

Pojemność 1,75g
Cena 169zł


Info ze strony temptalia.com:


Cieni w ofercie jest bardzo dużo i są różne wykończenia. Krótko mówiąc, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie! Mnie najbardziej zachwyciły kolory szalone, wakacyjne i właśnie jeden z takich niezwykłych odcieni zaraz zobaczycie z bliska :)
Wszystkich kolorów jest włącznie 24, z czego 4 odcienie nie są dostępne w USA.
Więcej informacji znajdziecie na stronie TEMPTALIA.COM


Skład:


A teraz przejdźmy do opakowania i zawartości ;)



Opakowanie jest piękne, eleganckie i klasyczne! Od razu widać, że projektował go maestro Armani :)
Cień został zapakowany do plastikowego opakowania, dosyć lekkiego ale wyczuwalnego w dłoni. Przepięknie się mieni a zamknięcie posiada srebrny grawer z inicjałami GA.



Kolor - 20 Sapphire spider, który wybrałam to piękne odcień pomiędzy fioletem a szafirem. W zależności jak pada światło - taki mamy kolor! Przepiękny odcień, wyszukany i niejednoznaczny, czyli to, co lubię najbardziej :D
Cień jest niesamowicie mocno napigmentowany, jest suchy pod opuszką palca ale nie wpływa to negatywnie na jego właściwości czy pracę z nim :)



Tutaj delikatnie pacnęłam po cieniu i widzicie na palcu jak bardzo jest napigmentowany. Cudo!



A tutaj nałożyłam to, co miałam na palcu, nałożone na czystą skórę bez bazy. Obok resztkę koloru roztarłam, żebyście zobaczyły, że przy bardzo mocnym roztarciu na mojej skórze objawia się trzeci kolor - morski :) Nakładając jeden cień możemy uzyskać 3 kolory!

Jego trwałość jest zachwycająca podobnie jak pigmentacja! Jeżeli chcemy bardzo wibrujący kolor na powiece, wystarczy cień nałożyć na mokro - obojętnie czy użyjemy zwykłej wody, hydrolatu czy Duraline - efekt zawsze jest zachwycający :) Nie mam temu kosmetykowi nic do zarzucenia! Wygląda na powiece obłędnie, trzyma się skóry super - nie pyli, nie kruszy się i nie zbiera w załamaniu a ponadto jest genialnie napigmentowany! Dla mnie ten cień nie ma żadnych minusów :)
Po raz kolejny Armani mnie zachwycił i biję mu pokłon :)



Tak wygląda solo na powiece. Więcej fotek TUTAJ



Recenzję znajdziecie również na





A Wy co myślicie o tym cieniu? 







sobota, 19 lipca 2014

[RECENZJA] TINTY MARKI BENEFIT. WARTE KUPNA?

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z większym postem, w którym opowiem o trzech tintach marki Benefit.
W swojej kolekcji posiadam trzy sztuki, z czego jeden jest pełnowymiarowy a dwa pozostałe to miniaturki.
Mam je dosyć długo w swojej kosmetyczce, dosyć często używam, więc mogę Wam sporo o nich powiedzieć ;)

Wcześniej pojawił się post zapowiadający tę recenzję a konkretnie ten, w którym opisałam krótko jak takie tinty nakładać, nie robiąc sobie plam. Ci, którzy nie przeczytali tamtego wpisu, mogą zrobić to teraz ;)
Klikając TUTAJ



Tak prezentuje się cała gromadka a teraz będę opisywać krótko po kolei każdy z tintów ;)
Recenzję każdego z nich znajdziecie na makeuper.pl, oczywiście linki do każdego będą na dole tego postu :)



Benefit Bene Tint



Info ze strony sephora.pl:

Pojemność 12,5ml
Cena 149zł



Pełnowymiarowy Bene Tint jest w szklanej buteleczce, przypominającej lakier do paznokci. 
Aplikator ma też taki jak typowa emalia, nic specjalnego.



A teraz przejdźmy do koloru, właściwości i efektu na skórze. Na foto powyżej nałożyłam jedną warstwę, prosto z pędzelka na czystą skórę. 

Kolor tego tinta jest różano - czerwony. Pięknie pachnie różami! Jego wydajność jest piorunująca podobnie jak jego trwałość!
To tyle achów, teraz pora na minusy ;]
Kolor tego kosmetyku nie każdemu będzie pasować, dlatego że nie każdy ma czerwonawe rumieńce ale to, co dla mnie jest największym jego minusem to fakt, że wtapia się w skórę tak jak farba akwarelowa w papier. Właśnie tym kolorem i tą ,,cienką" formułą można zrobić sobie plamy! 
Problem z Bene Tintem polega na tym, że nie jest mleczny ani lekko kremowy jak jego bracia, przez co nieumiejętnie nabrany może stworzyć zacieki czy wcześniej wspomniane plamy. Wodnista konsystencja to w moim odczuciu duży minus. Najlepiej nakładać go na mokry podkład a dopiero potem nałożyć ten róż. Próbowałam wielokrotnie nakładać go na przypudrowaną buzię sposobem, o którym już pisałam, jednak efekt był marny! Nie wspomnę o nakładaniu palcami czy gąbką - tragedia do potęgi entej. 
Ciągle pojawiały się gdzieś plamy, prześwity czy zacieki. Do tego trzeba z nim mega szybko pracować bo wiąże hiper szybko ze skórą a jak zastygnie to nie ma zmiłuj... 
U mnie nałożony na usta wygląda pięknie ale co z tego, kiedy niemiłosiernie je wysusza!
Przyznam się Wam, że ze wszystkich trzech tintów ten lubię najmniej!


Ok a co z jego koleżkami? :D

Benefit Posie Tint

Info ze strony sephora.pl:

Pojemność 12,5ml
Cena 149zł



Posie Tint, który posiadam jest 4ml miniaturą ale w pełnowymiarowej wersji jego opakowanie różni się od Bene Tinta tylko tym, że ma połyskującą folię na buteleczce, pozostałe rzeczy bez zmian ;)



Kolor Posie Tinta to piękny, cukierkowy róż! Pasuje każdej karnacji, wygląda niesamowicie naturalnie i wcale nie przypomina lalki Barbie :)

Formuła tego tinta jest dużo lepsza, niż Bene Tinta, dlatego że nie jest czerwoną wodą a lekko kremowo - żelowym różem, który nie spływa i nie wtapia się w skórę jak wspomniana akwarela w papier.
Dużo lepiej się z nim pracuje, można stworzyć piękny efekt dziewczęcego rumieńca, od bardzo subtelnego po niemalże Barbie ;) Absolutnie uwielbiam ten kolor, za jego trwałość, wydajność (wszystkie tinty są wydajne) ale przede wszystkim za jego uniwersalny kolor!
Kiedy nie wiem jaki róż dobrać do oczy, zawsze sięgam albo po MAC Dainty albo właśnie po ten kolor :)
Minusy tego kosmetyku są takie: można sobie nim również zrobić plamy nakładając go palcami, przesusza usta, nakładanie pędzelkiem prosto na usta czy twarz nie jest higieniczne oraz bardzo szybko wiąże jak Bene Tint, więc trzeba z nim bardzo szybko pracować!


I ostatni cudak Nam został :D



Benefit Cha Cha Tint


Info ze strony sephora.pl:

Pojemność 12,5ml
Cena 149zł



Cha Cha Tint, który posiadam jest 4ml miniaturą ale w pełnowymiarowej wersji jego opakowanie różni się od Bene Tinta tylko tym, że ma połyskującą folię na buteleczce, pozostałe rzeczy bez zmian ;)



Formuła tego tinta jest taka sama jak Posie Tinta - bardzo dobra, w porównaniu do Bene Tinta.
Jego kolor nie jest już tak uniwersalny jak wyżej pokazany róż! Jego formuła, właściwości i efekt na skórze są takie same jak w przypadku Posie Tinta. Szkoda, że kolor nie jest zgaszoną brzoskwinią, gdyż na mojej żółtej skórze odcień ten się utlenia i przybiera na pomarańczowej pomocy :D Gdyby kolor miał taki jak na foto wyżej - byłoby super :D Używam koloru rzadziej, chociaż przy takich imprezowych, letnich makijażach sprawdza się wyśmienicie! Moim zdaniem super w okresie letnim :)
Pięknie wygląda na opalonej skórze i jest wtedy bardziej widoczny, niż Posie Tint.
Równie szybko wiąże ze skórą, trzeba o tym pamiętać! Cała reszta cech taka sama jak z różowym koleżką.


Podsumowując

Tinty marki Benefit mnie nie porwały! Nie rozumiem zupełnie wielkiej podniety na tę markę a tym bardziej na te farbki czy High Beam. Może wylazłam z jaskini, nie wiem ale w moim odczuciu cena jest mocno przesadzona no i ta pojemność, której nie jesteśmy w stanie zużyć w 12 miesięcy jak zaleca producent!
Jeżeli miałabym wskazać, który z tych trzech kolorów kupiłabym ponownie ale w pełnowymiarowej wersji to byłby to z pewnością Posie Tint, jednak nie wie wiem czy się zdecyduję na ten kolor czy na najnowszy Lolli Tint. Bardzo długo trwało nim nauczyłam się manewrować tymi tintami bez plam z zadowalającym efektem. Nie są ta proste w obsłudze kosmetyki, jednak kiedy się ich nauczymy zachwycą Nas trwałością i naturalnym wyglądem na skórze. Pytanie:  Czy warto się tak mordować i uczyć się kosmetyku?
Tak, jeżeli na naszej twarzy żaden róż się nie trzyma - tutaj z trwałością problemu nie ma żadnego!

Minusy:
- potworne wysuszenie ust, nawet z odrobiną balsamu pod spodem. 
- nakładane palcami na skórę robą plamy
- niehigieniczna aplikacja pędzelkiem
- najlepsze efekty uzyskamy nakładając tinta skunksem
- cena w stosunku do jakości i pojemności. Można w innych markach spotkać podobne cudaki tańsze i równie dobre, co te farbki. Moim zdaniem lepszą opcją byłoby zmniejszenie o połowę pojemności i ceny - wtedy bez problemu zużyjemy kosmetyk a i cena będzie przystępniejsza :)



Wszystkie recenzję znajdziecie również na MAKEUPER.PL (linki poniżej)





A co Wy myślicie o takich tintach? Macie, lubicie te od marki Benefit?




środa, 16 lipca 2014

[MAKIJAŻ] COLORFUL POWER

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym makijażem, który wykonałam z nowościami zakupionymi w ostatnich kilku dniach :) Wszystkie kosmetyki zobaczycie w najbliższym filmiku, który dzisiaj będę dla Was kręcić, więc nic Was nie ominie ;)
A teraz zapraszam Was do oglądania!










I fokus na oczko :D



Spis kosmetyków z tym makijażem znajdziecie tutaj --->   MAKEUPER.PL


A Wy co sądzicie o takiej propozycji?

wtorek, 15 lipca 2014

[MAKIJAŻ] Blue Eyes with Dior

Hejka! Wstawiam Wam makijaż z dzisiejszego dnia, w całości wykonany paletką Diora z edycji Transat ;)
Bardzo prosty w wykonaniu i efektowny!
Spis kosmetyków będzie w linku na dole.
Enjoy! ;)











I fokus na oczko ;)




Spis kosmetyków wraz z recenzją znajdziecie na



Lubicie błękity w makijażu?