[FILMIK] DELIKATNY MAKIJAŻ NA WIOSNĘ Z NAJNOWSZYM FLUIDEM LIRENE NO MASK + TOO FACED CHOCOLATE BON BONS

Hejka :) Dawno nie było filmiku więc nadrabiam zaległości i zaczynam wstawiać nowe materiały ;)
Dziś zobaczycie bardzo delikatną propozycję na dzień, utrzymaną w odcieniach pudrowego różu.
Jak zawsze informacje o użytych kosmetykach i recenzjach znajdziecie pod materiałem video.
Zapraszam do oglądania!


Dzięki za oglądanie, lajki i subki :*
Do zobaczenia wkrótce!

[RECENZJA] POMADKI MATOWE W PŁYNIE - CO POWINNIŚMY O NICH WIEDZIEĆ?

Pomadki matowe w płynie stały się obiektem pożądanym przez każdą z nas! Dlaczego tak się stało?
Kochamy matowe wykończenie ust, jest ono też od dłuższego czasu lansowane na pokazach mody i choć pomadka matowa nie jest żadną nowością, to jednak jej przyrodnia siostra w płynie jest opcją najchętniej przez nas wybieraną. Czemu tak jest? Według mnie dzieje się tak ze względu na wygodę aplikacji, brak obaw, że sztyft nam się złamie albo będzie tak twardy, że wbijemy go sobie w usta.
W tym wpisie pragnę powiedzieć Wam kilka słów, co ja myślę o tego typu kosmetykach :)
Przypominam również, że jakiś czas temu na moim kanale YT pojawił się film, w którym pokazałam łącznie 8 firm, jakie posiadam w swojej kolekcji - KLIK TUTAJ - , więc ten post traktujcie jako uzupełnienie do tamtego materiału. Zapraszam Was teraz do lektury!




O formule słów kilka...

Pomadki matowe w płynie posiadają różną formułę i choć możemy sobie z góry wyobrażać, że nasza upatrzona szminka będzie na pewno kremowa i jedwabista w dotyku to tak może nie być a sami możemy odczuć rozczarowanie. 

Ze wszystkich firm jakie posiadam a jakie widzicie na fotografii powyżej uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie istnieje pomadka idealnie matowa - nie tylko pod względem matu (niektóre szminki są super matowe ale mają inne mankamenty) ale również tego jak się ona zachowuje na ustach. Oczywiście, wiele zależy od Waszych upodobań - czy lubicie kosmetyki bardziej kremowe czy lejące. Osobiście wybieram opcję nr 1 ;)  





Dlaczego warto sięgnąć po taką pomadkę?

Szminki matowe w płynie mają tę przewagę nad sztyftową siostrą, iż bez problemu możemy wyrysować kontur naszych ust, np. powiększyć je, bez obawy że coś nam spłynie, rozmaże się.
Nie musimy męczyć się ze sztyftem ani wykorzystywać dodatkowego akcesoria w postaci pędzelka.

Pomadka matowa poprzez brak błysku jest również znakomitym kosmetykiem na co dzień, gdyż nie rzuca się w oczy jak pomadki kremowe (oczywiście, zależy to od koloru ale przyjmijmy tutaj, że chodzi nam o beże). Dodatkowo taki płynny kosmetyk może posłużyć nam jako baza pod pomadki kremowe, błyszczyki a w niektórych przypadkach możemy użyć je jako eyelinera!
Za moment jednak nie będzie tak różowo, gdyż opowiem Wam o ciemnej stronie tych kosmetyków...





Jakie są minusy?

Większość pomadek jakie posiadam w swojej kolekcji posiada jakieś minusy, co nie oznacza że chcę się ich pozbyć i żałuję zakupu - nie! Pragnę Was jednak uświadomić, iż w obecnym czasie, wielkiego pożądania na take produkty warto zastanowić się nad kilkoma sprawami:

1 - W jakiej kondycji są moje usta?

2 - Czego oczekuję od pomadki tego typu?

3 - Jaka formuła jest moją ulubioną?


Po odpowiedzeniu sobie na te pytania pora przejść do konkretów :)

Wszystkie pomadki w płynie jakie posiadam wysuszają - w mniejszym lub większym stopniu ale to robią! W zależności od stopnia ingerencji w nasze wargi otrzymujemy większą lub mniejszą trwałość a co za tym idzie - mniejszą lub większą masakrę na ustach. Zatem, nim przystąpimy w ogóle do malowania warg pomadkami matowymi zafundujmy sobie peeling oraz porządną maść, która nie tylko nawilży ale również natłuści nasze usta. To drugie słowo: ,,natłuści" okaże się w późniejszej części tekstu nie bez znaczenia!




Problemem dla mnie nie jest przygotowanie ust przed pomalowaniem, wyrysowanie konturu nawet tymi kolorami lejącymi ale przenoszenie się na wszystko, pękanie pomadek na ustach czy niezbyt fajny zapach! Najgorsze z całego zestawienia są dla mnie szminki Lime Crime, które są potwornie lejące, trzeba uważać aby nie przechylić opakowania bo na pewno biurko będzie brudne i pominę fakt afery z tą firmą ale daje mi również do myślenia wszechobecność ,,podróbek" w chińskich sklepach, gdzie można kupić podobne za grosze. 
UWAGA GŁOŚNO MYŚLĘ: Chińczyki rzeczywiście je podrabiają czy firma po prostu ,,robi na boku"? Mnie te podróbki bardzo ciekawią i kiedyś zakupię, porównam - przekonamy się jak jest naprawdę :) Ach, zapomniałabym! Te szminki wymagają nawet trzech warstw, zbyt hojnie nałożone wokół ust potrafią się lekko rozpłynąć. Plusy? Zastygają szybko, mamy sporo odcieni do wyboru, nie przesuszają ust na wiór, łatwo je zmyć micelem, równomiernie się zjadają.

Prawdziwe pomadki - dziwadła to te od LA Splash, które pomimo obłędnych kolorów są dla mnie niezbyt przyjemne pod względem zapachu, który przypomina ropę naftową oraz formuły, która zastygając na ustach pęka! Na powierzchni ust mamy taflę pięknego matu ale w załamaniach ust mam wrażenie, że ta pomadka jest nadal kremowa i co gorsza - podczas jedzenia kosmetyk potrafi nam się skruszyć i odejść płatkami. Na dodatek te pomadki potwornie ściągają moje usta, tak samo ,,działają" jak szminka Retro Matte od Maca, której się pozbyłam! Powiem wprost - odcienie, które mam kocham tylko za barwy ale jak je zużyję poszukam zamienników w innych firmach, do tych nigdy nie wrócę!

Najbliższe ideałowi są pomadki Jeffree Star, Dose of Colors, Giorgio Armani i Ofra Cosmetics ale i tutaj są minusy a je same dzielę na 2 kategorie:

1 - do noszenia na co dzień

2 - do noszenia co kilka dni


W przypadku Jeffree Stara i Dose of Colors mamy do czynienia prawie z moim ideałem! 
JS mają obłędne kolory, są w dużej mierze kremowe (niektóre kolory są trochę lejące), są super napigmentowane, trwałe i większość kolorów wygrywa z lasagnią czy schabowym :D 
Więcej opowiem Wam niedługo w osobnym filmie, w którym zobaczycie wszystkie odcienie jakie posiadam z tej firmy :) Z DoC jest podobnie jak z JS z tą różnicą, iż kolory są spokojniejsze ale jest i jeszcze 1 plus - DoC obłędnie pachną lukrową babeczką, kiedy JS mają zapach słodkawy ale dla mnie bliżej nie zidentyfikowany - czy go lubię? Tak sobie ale mi nie przeszkadza! 

Giorgio Armani i Ofra Cosmetics mają pomadki najbardziej nadające się do noszenia na co dzień, bez mocnego wysuszania ale znowu mamy minusy! Obie lubią pozostawać na różnych powierzchniach, trwałość mają odrobinę gorszą a pomadka GA lubi rozpuszczać się poza kontur ust i wymaga konturówki. W przypadku Ofry zapach jest ok, pigmentacja i krem również na plus, podobnie jak słodkawy, ciastkowy zapach ale nie podoba mi się z kolei to, że nie jest aż tak trwała jakbym chciała, aż tak mocno matowa jak Jeffree Star i DoC (podobnie też jest z GA) ale mogę spokojnie używać ich codziennie, bez wysuszenia ust :) Na koniec dodam, że jak na dosyć drogą pomadkę ta z firmy Ofra ma trochę dziadowskie opakowanie: nie można było nazwy nadrukować albo przykleić naklejki pod spód tylko dawać taki tanio wyglądające etykiety na wierzchu?! Nieważne...


Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi pomadkami są również i te, które pokochałam prawie tak mocno jak moich ulubieńców ale pod względem formuły i noszenia aż tak różowo nie jest! Mowa tu o ColourPop, które zabija nas gamą odcieni oraz zachęca najlepszą ceną z nich wszystkich (ok. 42zł). 
Pomimo, że nie są kremowe a odrobinę lejące to uwielbiam je nakładać bo kolory są obłędne, cena zachęca do zakupu a i trwałość jest znakomita! Niestety, trochę usta wysuszają a niektóre kolory potrzebują dwóch warstw ale i tak warto je mieć :)



Cechy wspólne wszystkich pomadek



Zauważyłam, że im mniej nakładamy kosmetyku tym lepiej! Nawet, jeżeli potrzebujemy dołożyć drugą i trzecią warstwę - ok - zróbmy to nim pomadka całkowicie nam zastygnie na ustach, inaczej możemy spodziewać się koszmaru w postaci skulkowanego koloru.

W przypadku pomadek lejących w konsystencji i mocno wysusząjących nasze usta, warto pod spód nałożyć cienką warstwę maści, ja używam Alantan Plus maść i bardzo sobie chwalę! Co to nam da?
Natłuści nasze usta, da nam większy komfort noszenia (nie martwcie się, pomadka matowa nie zacznie nam błyszczeć!) ale przede wszystkim kolory, które mają tendencję do kruszenia staną się bardziej kremowe i efekt nieestetycznego odpadania zostanie mocno zmniejszony.


To wszystko Kochani w tym wyczerpującym wpisie :)
Czekam na Wasze spostrzeżenia odnośnie pomadek w płynie.
Dajcie znać, które firmy znacie!




[BLOG] MEET BEAUTY 2016

Hejka :) W sobotę 23 kwietnia 2016r odbyła się kolejna edycja zjazdu największych blogerów i vlogerów urodowych, przedsięwzięcie ogromne a przyznam, że o niebo lepiej zorganizowane, niż pierwsza edycja! W tym roku spotkaliśmy się na Stadionie Narodowym, które sprawdziło się perfekcyjnie pod każdym względem :) Dokładną relację foto polecam śledzić na facebookowym profilu Meet Beauty KLIK TUTAJ


W tej edycji firm było więcej, niż poprzednio i powiem Wam, że czuję się w pełni zadowolona z tego, co dostałam, czego się dowiedziałam na warsztatach :) Szybko pokażę Wam partnerów oraz patronów medialnych i przejdę do wykładów, warsztatów, kosmetyków oraz osób, jakie poznałam osobiście :)


Jeżeli chodzi o wykłady i warsztaty mieliśmy taki o to wybór:



Wybrałam wykład pana Tobiasza Kujawy z bloga Freestyle Voguing, byłam również na kolejnym z Ladymakeup a następnie udałam się na warsztaty makijażowe z Lirene prowadzone przez 3 świetne kobiety: od marketingu, z laboratorium oraz znakomitą makijażystkę firmy - panią Annę Orłowską :) Ostatnie warsztaty, na jakich byłam to te poświęcone paznokciom z firmą Indigo Nails, na którym dowiedziałam się o świetnej alternatywie dla manicuru japońskiego, o którym niedługo napiszę na blogu :)



Wrażenia ogólnie z wykładów i warsztatów znakomite! Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, nie tylko z panelu urodowego ale także odnośnie budowania treści i tutaj na szczególne uznanie zasługuje pan Tobiasz Kujawa, który mnie zachwycił swoją erudycją, spostrzeżeniami oraz przygotowaniem się do wykładu - czapki z głów! 


Warsztaty z Lirene


W roli modelki nasza koleżanka Maja


Warsztaty z Indigo Nails



Na stoisku Pilomax


Bardzo mi zależało, żeby dopchać się na badanie skóry głowy i włosów! Dowiedziałam się, że moje włosy są cienkie, przetłuszczające się i rzadkie z natury ale zaczęły się zagęszczać i gdzieniegdzie z jednej cebulki wyrastają dwa a nawet trzy włoski! Oznacza to, że moja pielęgnacja włosów działa :D A teraz będzie jeszcze lepiej bo mam cały pakiet kosmetyków dobranych do mojego problemu z firmy Pilomax właśnie :)




Co dostałam? 

Część kosmetyków można było zdobyć na stoiskach, które były dostępne przez cały czas trwania konferencji a część tylko na wybranych przez nas warsztatach. Nie zdecydowałam się podejść do wszystkich firm, czego nie żałuję bo to na czym mi najbardziej zależało - dostałam :)






A z kim się widziałam? :)

Fotka od Patii - dzięki Skarbie! :*







Poznałam, uściskałam oraz wycałowałam także:

Maję z MatMaja - szczególne podziękowania dla Ciebie i Maćka za podrzucenie nas na MB!
















Jeżeli kogoś pominęłam to przepraszam i proszę się przypomnieć to wyedytuję wpis :)

Na koniec dziękuję organizatorom za cudowny czas, firmom które się postarały, prowadzącym wykłady i warsztaty oraz Wam drogie koleżanki, które dane mi było poznać osobiście!
Życzę nam wszystkim, żebyśmy za rok spotkali się ponownie :)


[RECENZJA] MARC JACOBS UNDER(COVER), PERFECTING COCONUT FACE PRIMER

Hejka! Do czego służy baza wygładzająca Marca Jacobsa? Produkt tego typu przygotowuje naszą twarz pod makijaż, jednak warto pamiętać iż nie zawsze będzie stanowić podstawę pielęgnacji. Zdarzają się bazy posiadające bogate składniki odżywcze, jednak krem czy serum zawsze działają mocniej! Baza Under(cover) oprócz przedłużania makijażu ma również skórę wygładzić oraz stworzyć bogatą w witaminy barierę ochronną pomiędzy skórą i makijażem.
Czy jest godna polecenia? Dowiecie się tego w dalszej części wpisu :)


Pojemność 30ml
Cena 169zł


 Skład:

Wizualnie

Baza została zapakowana w czarno - białe, twarde, kartonowe i błyszczące pudełko. Całość wizualnie prezentuje się przyjemnie dla oka, klasycznie.



Preparat docelowo umieszczono w solidnej, szklanej butelce z zatyczką, w której skrywa się pompka. Zmatowione szkło zostało zestawione z błyszczącą bielą korka, czarnymi napisami oraz srebrnym paskiem. Przyznam, że osobiście kształt bazy przypomina mi pigułkę, jednak nie jest to uwaga na minus - ot co, zwyczajne skojarzenie. Co do pompki - działa bez zarzutu, dozuje taką ilość kosmetyku, jaką chcemy, nie zacina się!


Konsystencja


Baza Marca Jacobsa posiada konsystencję mleczka, które nie spływa z dłoni, ładnie się jej trzyma a tuż po nałożeniu ani szybko nie znika ani tym bardziej nie tworzy nam lepkiej powłoki, czego osobiście nienawidzę w produktach do twarzy! Jej zapach jest delikatny aczkolwiek wyczuwam w nim kokosowy miąższ, jednak zapach ten nie jest typowy, tzn. mdły do bólu, mocny przez co też irytujący. Tutaj kokos jest niezwykle subtelny i pachnie naturalnie, nie przypomina żadnych tanich kremów o tym zapachu :)


Działanie


Baza Under(cover) jest niezwykle przyjemnym kosmetykiem, który rozpieszcza naszą skórę, nawilża oraz znakomicie przedłuża trwałość fluidów czy pudrów! Nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia a powiem nawet więcej - zdegradowała mojego dotychczasowego ulubieńca, tj. bazę Kanebo, o której pisałam TUTAJ KLIK

Porównując obie bazy ta od Marca Jacobsa wygrywa tym, iż długo nawilża naszą skórę, nie wysycha a trwa na naszej buzi (inaczej, niż w przypadku Kanebo, która dawała natychmiastowe ukojenie skóry ale twarz była praktycznie sucha) utrwalając znakomicie każdy makijaż! 

Baza ta super sprawdza się również z produktami mineralnymi i powiem Wam, że jestem zachwycona tym, jak prezentują się na nim minerałki :) Buzia nie wygląda na suchą (przypominam po raz kolejny, iż mam cerę suchą), nie trzeba używać potem żadnych mgiełek, żeby znieść ,,pudrowość" na skórze, nie tworzy się również efekt ,,ciastowy" a twarz prezentuje się naturalnie. Współgra ze wszystkimi pudrami oraz fluidami jakie posiadam, nawet z najnowszym Armani Maestro Glow, o którym mówiłam w filmiku TUTAJ KLIK
Na koniec dodam, że jedna pompka wystarczy, żeby przygotować całą twarz włącznie ze strefą pod oczami! Nie pozostaje mi nic innego do powiedzenia jak...
POLECAM :)




Znacie tę bazę?
Lubicie w ogóle kosmetyki tej firmy?

[WŁOSY] GREEN PHARMACY ELIKSIR ZIOŁOWY DO WŁOSÓW WZMACNIAJĄCY, PRZECIW WYPADANIU

Hejo :D Pat jakiś czas temu ściął włosy i morduje je odżywkami! Maski, spraye i inne takie chodzą ostro w ruch. Spray, który za moment zobaczycie długo stał u mnie w łazience i jakoś nie zachęcał mnie ten kosmetyk wizualnie do spróbowania ale w końcu się przemogłam i wiecie co? Jest WOW.
Oczywiście, różowo nie jest bo posiadane minus ale o tym w dalszej części wpisu ;)
Zapraszam do krótkiej lektury!


Pojemność 250ml
Cena ok 8,50zł


Info + Skład:


Spray to brązowa, plastikowa butelka, która się wgina, więc uważajcie z używaniem bo może pęknąć! Mnie na szczęście nic się takiego nie stało jeszcze ale znam moje łapska drwala i różnie bywało z takimi butelkami ;)

Psikacz się nie zacina, działa ładnie i równomiernie oraz dosyć dużym strumieniem rozpyla preparat na nasze włosy, za co również wielki plus!



Konsystencja eliksiru sugeruje nam płyn i taki o to otrzymujemy - przezroczysty, jak woda. 
Zapach ma bardzo przyjemny, taki ziołowo - kwiatowy, podoba mi się bo nie wyczuwam w nim sztuczności. 

A jak z działaniem? Producent zapewnia nas, że poprawi się nam problem z wypadaniem włosów oraz obciążaniem i tutaj pojawia się pewien problem! Kosmetyk ten nałożony zgodnie z sugestią producenta, tj. nałożony na umyte i wilgotne włosy wraz z wtarciem w skalp powodował u mnie potworne przesuszenie włosów :/ Nie wyobrażacie sobie nawet jaką słoninę miałam następnego dnia, fuj! Nie pozostawało nic innego jak ponowne umycie głowy... Kiedy nakładałam na skalp mając brudne włosy i umyłam je - ten sam problem, tłuste włosy z prędkością światła!

Intuicja podpowiedziała mi jednak, żeby dać eliksirowi jeszcze jedną szansę i nakładać go od połowy włosów po same końce i powiem Wam, że dobrze zrobiłam :) Włosy są pięknie nawilżone, sprężyste, sypkie, nie plączą się a przesuszone końcówki poszły w zapomnienie! Szkoda, że nie sprawdzę jak rzeczywiście działa na skalp ale na moje włosy sprawdza się wybornie :) Cena jest niska, skład przyjemny, więc uważam że warto spróbować! Mnie ten kosmetyk zadowolił ale i tak moim nr 1 są spraye Gliss Kura i jak zużyję ten produkt to do nich wrócę.
Polecam Eliksir Green Pharmacy, cena jest śmieszna, jakość i skład dobre, więc spróbujcie, może Wam nie zrobi takiego psikusa jak mnie :)




A Wy co myślicie o kosmetykach Green Pharmacy?
Znacie ich pielęgnację do włosów?

[TAG] BLUSH TAG

Hejooo :D Zobaczcie jaki fajny tag wynalazłam! No nie mogłam go nie zrobić :D Wiadomo, że tam gdzie tag to i zabawa a tam gdzie zabawa znajdziecie Pata :D Pat i róż, róż i Pat to duet nierozerwalny! Nie ma u mnie mejkapu bez tego kosmetyku, podobnie jak bez korektora pod ślepia.
Zatem, bez zbędnej bajery zapraszam do czytania! :D


Najlepsze opakowanie


W sensie, że najładniejsze czy najbardziej funkcjonalne? Funkcjonalne jest każde, w którym jest zamknięcie na ,,klik", przynajmniej dla mnie ;)
Jeżeli chodzi o najładniejsze w sensie opakowania to dla mnie zdecydowanie Armani na pierwszym miejscu! Ktoś powie, że nuda ale nietuzinkowy kształt, czerń i błysk sprawiają, że ilekroć biorę to cacko do ręki (niedawno kupiłam kolejny obłędny odcień!) to serce mocniej bije :D



Najładniejszy kolor
Pytaj różoholiczki o najładniejszy kolor, dobre :D Wszystkie róże, które pokazywałam do tej pory (oraz te, których jeszcze nie widzieliście) kocham tak samo, więc wskazanie tego NAJ będzie ciężkie ;)



Najlepiej napigmentowany róż


Zdecydowanie Chanel nr 79 Rouge. Czasem nawet jak pędzlem w niego pacnę to nabieram za dużo! Prawdziwy mocarz, zwala z nóg kolorem i pigmentacją :)



Codzienny róż


Ajajajjj! Znowu tak trudne pytanie :D Mam sporo odcieni codziennych ale na pewno mogę do nich zaliczyć Armaniego nr 302 incognito, którego na początku wpisu mogliście zobaczyć, nowy faworyt od Maestro w nr 502 skin (recenzja wkrótce!) oraz wiecznie uwielbiany przeze mnie MAC Dainty <3



Najbardziej żałuję zakupu 


Oj jest taki jeden produkt, który dawno temu poleciał w świat! Mowa o Benefit Bene Tint, którego szczerze nie cierpię :( Obojętnie jak i czym nakładałam go, zawsze było źle i wyglądałam paskudnie ale jego bracia sprawowali się znakomicie :)


Najrzadziej używany kolor
Pokazany wcześniej kolor od Chanel, ze względu na jego odcień, który najlepiej prezentuje się u mnie gdy jestem opalona ale tak naprawdę to mam ochotę sięgać po niego nawet teraz! 


Najbardziej ulubiona marka róży
Nie będzie to zagadką jak powiem, że Giorgio Armani, za WSZYSTKO. 


Odkrycie roku (2015)




Ogólnie odkryciem jeżeli chodzi o tanie róże są dla mnie te z firmy Makeup Revolurtion i I Heart Makeup! Za niewielkie pieniądze otrzymujemy znakomitą jakość. Po prostu wielkie WOW.


Najpraktyczniejszy kolor
Pytanie podobne było wyżej ale powtórzę: róże Armaniego i MAC Dainty.



Najmniej praktyczne opakowanie


Dla mnie wszelkie opakowania zakręcane są bez sensu i wszystkie róże powinny być zamykane na ,,klik". Ile razy łapska brudne po fluidzie i pudrze próbowały odkręcić kosmetyk a tu boom na glebę! 
Dobrym przykładem mogą być tutaj róże Marizy lub chociażby obłędny kolorystycznie Lovely Oh Oh Blusher! z foto powyżej :)



Najdroższy róż


Na równi YSL i Armani. Na foto macie YSL oczywiście ;)


Imprezowy róż


Hmm, chodzi o taki błyszczący? :D Oj to Pat ma mnóstwo takich! :D Ja kocham błyszczeć na gębie haha :D Z takich mocarzy to mogę wskazać The Balm Mary-Lou Manizer, Sleek Rose Gold, MAC Soft & Gentle czy chociażby nasza polską markę Ingrid :)



Najtańszy róż
Najtańsze róże jakie posiadam to te naszych polskich firm, tj. Marizy, Wibo, Lovely :)


I już, po zabawie!
A Wy kochacie róże? Jeżeli tak to jakie mi polecacie? :)


[RECENZJA] FREEDOM PRO HIGHLIGHT, BRIGHTEN

Hejka :) Wracam do Was po krótkiej przerwie spowodowanej przeziębieniem, które w sumie przydało się,  gdyż wypoczęłam, zwolniłam tempo i czuję się znacznie lepiej fizycznie i psychicznie :) Nowa energia, nowe chęci i pomysły na wpisy ;) Jak widzicie po tytule, będzie rozświetlacz Freedom, który pojawił się wcześniej ale w innej odsłonie - GLOW klik. W tym poście pragnę przedstawić Wam jego kolejną wersję, która skradła moje serce totalnie i w moim rankingu znajduje się na podium, tuż obok MACa! Kocham ten produkt i nie mogłam Wam go nie pokazać :D
Zachęciłam do czytania? To czytajcie dalej ;)


Pojemność 7,5g
Cena 15zł


 Skład:

Rozświetlacz został zapakowany w solidne, plastikowe pudełko a la puderniczka, tyle że bez lusterka i aplikatora. Oczywiście, był zaklejony folią, żebyśmy wiedzieli, iż nikt tam nie grzebał.
Jak zdążyliście zauważyć a Ci co czytali wiedzą, co chce napisać - tak! - kosmetyk do złudzenia przypomina nam produkty MACa z serii Extra Dimension ;)



Podobnie jak w przypadku złotego koleżki Glow i ten kolor jest mocno niedoceniony w beauty sferze! Czemu? Ze względu na jego unikatowy kolor :) Nim do tego przejdę, wspomnę jednak o formule, pigmentacji i trwałości.

Kosmetyk jest wypiekany, co sugeruje nam iż konsystencja produktu będzie raczej sucha ale jednocześnie powinna być i super pigmentacja. Tak właśnie jest! Rozświetlacz to prawdziwy mocarz ale muszę powiedzieć jedną rzecz: nim dojdziemy do cudownego, hiper napigmentowanego wnętrza, trzeba naruszyć jakby powłokę wypraski, gdyż jest ona sucha i pędzel się ślizga. Kiedy to zrobimy, możemy cieszyć się błyskiem jak ta lala :D 

Ok, pigmentacja jest super, kolor jest piękny a jak jest z trwałością? Tutaj również jest znakomicie! Drobin nie mamy, gdyż kosmetyk jest extra mocno zmielony, co w rezultacie daje nam taflę hollywoodzkiego błysku :D Produkt odrobinę pyli ale nie jakoś strasznie, jest to do przeżycia ;)

A kolor? Popatrzcie poniżej.

Od lewej: Freedom Brighten, Makeup Revolution Peach Lights


W opakowaniu są podobne ale jednak jest taka maleńka różnica w kolorze, która robi ogromną różnicę w makijażu. Czemu? Już piszę! W przypadku Freedom Brighten mamy do czynienia z przepięknym różem o wrzosowych tonach, który posiada również odrobinę szarości, co w rezultacie daje nam chłodną poświatę na buzi. O ile MUR Peach Lights klik są walorowo podobne to jednak znacznie cieplejsze  bardziej brzoskwiniowe od swojego koleżki. 


A tutaj macie fotki w świetle sztucznym i dziennym z innymi rozświetlaczami, do porównania.

Od lewej: MUR Peach Lights, Freedom Brighten, I Heart Makeup Iced Hearts

Jak możecie zauważyć, rozświetlacz Freedom jest najchłodniejszy z całej trójki i najbardziej szary. Najcieplejsze jest serce od I <3 Makeup klik a za nim brzoskwinka od MUR.  


A tak prezentuje się Freedom Brighten w makijażu :)




Podsumowując:

Jeżeli szukacie taniego, znakomitego jakościowo rozświetlacza, pasującego do każdego, dodatkowo o wyszukanych różowo - wrzosowych tonach to sięgnijcie po to cudo. Ja kocham ten produkt miłością bezgraniczną <3




Znacie rozświetlacze tej firmy?
Co myślicie o tym produkcie?

[MAKIJAŻE] RED ABUSED

Hejka :) Nie wiem jak Wy ale ja stęskniłam się za jakimś soczystym makijażem! Dlatego dzisiaj choć późno zapodaję Wam propozycję, którą osobiście lubię, tak się czasem noszę na co dzień i są to moje ulubione klimaty. Będzie dziwnie ale tak być musi jak na prawdziwe dziwadło przystało ;)
Zapraszam do oglądania!





Fokus na oczko ;)




Użyte kosmetyki:


Catrice Cream Camouflage nr 020
Freedom Pro Highlight, Brighten
Inglot AMC eyeliner nr 79
Inglot Matte 382
Sleek Snapshots
MAC False Lashes Maximizer
Urban Decay Perversion Mascara
Jeffree Star Velour Liquid Lipstick, Abused

Czerwień w takim wydaniu Was kusi?
Czy stawiacie zawsze na spokojne barwy?
10 NAJPIĘKNIEJSZYCH ODCIENI (7) 4 long lashes (11) AA Oceanic (2) Accessorize (2) akcesoria do pielęgnacji (2) akcesoria kosmetyczne (3) Amaderm (1) Anastasia Beverly Hills (1) Armani Jeans (1) Armani/Prive (1) Astor (67) Avon (5) Barbra Cosmetics (3) Batiste (1) bazy (13) Belissa (1) Bell (11) Benefit (15) Biedronka (1) Bielenda (6) BingoSpa (8) Biovax (1) biżuteria (4) Blanchette B. (1) Blog (32) błyszczyki (11) Bobbi Brown (2) Born Pretty Store (12) Bourjois (47) bronzery (7) brwi (4) bubel (18) C&A (2) Calvin Klein (1) Camaieu (1) Catrice (168) CC Cream (5) CCC (1) Chanel (46) Charakteryzacje (12) Charles & Keith (1) China Glaze (1) Ciate (7) cienie (51) cienie sypkie (4) cienie w kremie (16) cienie wypiekane (5) Claire's (3) Clarins (26) Coccinelle (5) codzienność (8) Color Club (2) Colour Alike (7) Colour Club (3) ColourPop (5) Deborah Lippmann (5) Decoderm (3) Delawell (6) Delia (1) Dior (48) DIY (1) DKNY (1) Dose of Colors (4) Dove (1) Dr Irena Eris (1) Ecotools (1) Elf (4) Emily (3) Emolliere (1) Emporio Armani (2) Essence (63) Essie (17) Estee Lauder (1) Eveline (162) Ewa Schmitt (1) eyeliner (6) Facelle (1) Farmona (7) Femme Fatale Cosmetics. Hello Waffle Cosmetics (1) filmik (62) filmy (3) Flormar (40) Flos Lek (4) For Every Body (1) For your beauty (2) fotografia (7) Fred Farrugia (2) Freedom (30) Garnier (8) Gerard Cosmetics (1) Giorgio Armani (131) Givenchy (10) Glade by Brise (1) Glazel (1) Glitter Injections (1) Golden Rose (48) Goldwell (1) Gosh (19) Green Pharmacy (4) Greenland (1) Gucci (3) Guerlain (52) Guerlain Crazy pearls (6) Hakuro (1) Halloween (2) Haul (22) Hean (6) Hildegard Braukmann (7) hity i odkrycia (1) Hurts (1) I Heart Makeup (9) Ibuki (5) Idaliq (32) Il Salone Milano (1) Ile jest warta Twoja twarz? (2) Inglot (139) Ingrid (2) Inspiracje (1) Instagram (3) Ipad (1) Ipod (1) Isana (1) It Cosmetics (1) Jantar (3) Jeffree Star (3) Jeżka (1) Joko (18) Kanebo (30) Kari (1) Kat von D (2) Kiko (8) Kobo (22) kolekcja (29) Koncerty (1) konkurs (4) korektory (15) korektory rozświetlające (7) Korres (1) kosmetyki myjące (2) kosmetyki wyszczuplające (1) kredki do oczu (4) kredki do ust (4) krem do rąk (1) kremy BB (3) kremy DD (1) Kringle Candle (1) L'Biotica (2) La Rossa (1) La Splash (3) Lacoste (1) lakiery do paznokci (98) Lalale (2) Lambre (1) Lancome (12) LancrOne (2) Laura Geller (2) Laura Mercier (43) Liebster Blog Award (9) Life Nail Lacquer Trendy Colour (3) Lifestyle (17) Lily Lolo (18) Lime Crime (9) Lirene (9) Liu Jo (1) live test (5) Lorac (1) Loreal (35) Lovely (51) Luna Twilight (1) Łódź moje miasto (1) MAC (162) Maestro (1) Make up For ever (4) Makeup Monsters (1) Makeup Revolution (51) Makeup Store (1) Makeuper (293) Makijaże (174) Manhattan (2) manicure (12) Marc Jacobs (7) Mariza (95) Mary Kay (3) Max Factor (1) Maybelline (82) Meet Beauty (1) Meteorites (8) minerały (8) Miss Sporty (3) Misslyn (24) Mixiu (6) MMX (2) Morphe Brushes (1) MSQ (1) MUA (46) MUFE (2) Muzyka (3) My Secret (8) Nail Tek (2) Nici (1) Nicole by OPI (7) niekosmetycznie (3) Nike (1) Nivea (1) Nokia (1) Nouba (8) nowości (4) NYX (66) odżywka do rzęs (8) Ofra Cosmetics (2) okulary przeciwsłoneczne (2) Ombre Couture (2) Opi (14) organizacja kosmetyków (1) organizery (2) Orly (11) outfit (2) Pachnąca kraina (1) palety do makijażu (13) Pat poleca (8) peeling (2) Perfecta (5) pędzle do makijażu (7) Pharmaceris (5) pielęgnacja ciała (19) pielęgnacja dłoni (8) pielęgnacja twarzy (43) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (14) Pierre Rene (11) pierwsze wrażenie (2) Planeta Organica (1) podkład (14) podróże (3) pomadki żelowe (3) porady (4) porównanie (9) Prep + Prime (4) prezenty (5) przechowywanie (1) przegląd kosmetyków (1) pudry (12) pudry sypkie (15) Pupa (3) Purederm (1) Q by Colour Alike (1) Qianle (2) Radical (1) Real Techniques (2) recenzja (304) Revlon (13) Rimmel (79) Rival de Loop (1) rozcieńczalnik do lakierów (1) rozświetlacze (15) róże (27) RYBA (1) Sally Hansen (12) Seche Vite (2) Sense & Body (1) Sensique (1) Sephora (53) seria komiksowa (7) Shiro Cosmetics (1) Shiseido (115) Six (1) Skinfood (11) Sleek Makeup (71) Słoń Torbalski (1) Smashbox (3) spotkanie blogerskie (2) Spotkanie ytberskie (2) Stila (1) stylizacja włosów (3) Sugarpill (1) Suva Beauty Cosmetics (1) Sylwester (1) Syoss (1) szminki (52) szminki w płynie (13) świece zapachowe (4) Taft (1) tag (29) Tanie nie znaczy złe (51) targi (1) Tarte (1) TCW (1) techniki makijażowe (9) teoria (6) The Balm (24) The Body Shop (1) Tisane (7) Tołpa (2) Tommy Hilfiger (1) Too Faced (12) Top 5 pomadek (1) torebki (1) Transat (7) tusze do rzęs (8) Tutorial (6) ulubieńcy (15) Under 20 (1) Urban Decay (21) Uriage (7) uroda (3) Versace (6) Vipera (6) Vollare (1) W7 (10) Walmark (1) Wet'n Wild (2) Wibo (36) WISH LISTA (11) Wish.com (2) włosy (7) Yankee Candle (3) Youtube (12) YSL (51) zabawa (29) zamienniki (3) zapachy (10) zapowiedzi (5) zdrowie (2) Zenner (1) Ziaja (7) zioła (4) Zoeva (18) życzenia (6)
Copyright © | SpradaMakeup