[TEORIA] PUNKT, LINIA I KSZTAŁTY WEDŁUG KANDINSKY'EGO

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem teoretycznym, który dla odmiany poświęcony będzie sprawom związanym z punktem, linią oraz kształtami. W tym tekście postaram się Wam w prosty sposób wytłumaczyć odbiór (podświadomy u przeciętnego człowieka) a całkowicie oczywisty dla artystów plastyków. Cały post będzie się odnosić do ,,Biblii plastyków" tj. dzieła Kandinskyego Punkt i linia a płaszczyzna.
No to jedziemy ;)


Od czego wychodzą, zaczynają się kształty? Pytanie proste i należy do dziedziny matematyki. Kształt, który zbudowany jest z linii powstał z... punktów :) I od tego zaczniemy ;)


Punkt

Kandinsky w swoim dziele pisze o punkcie jako o geometrycznym zaczątku czegoś. Pod względem swojego wyrazu, znaczenia jest równy zeru. Jest to najbardziej powściągliwy element plastyczny.
W piśmie oznacza milczenie - kropkę. I tak też jest w plastyce - cisza, milczenie, zapowiedź czegoś.
Warto w tym miejscu dodać, że wspomniana kropka (punkt) może zamienić się z łatwością z koła w każdy inny kształt - maleńki kwadrat, trójkąt, kratkę. Wszystko może być punktem - zależy to od proporcji elementu do płaszczyzny oraz od odległości względem punktu.

Czy kropka i koło mają podobne właściwości? Jak się zapewne domyślacie - mają ze sobą coś wspólnego! Oba elementy należą do jednych z najbardziej statycznych, nie wyrażających nic, nie posiadają w sobie wewnętrznej dynamiki. 
Jednak, żeby Wam nie mieszać - konkretnie o kształtach (o kole również) napiszę później ;)



Linia

Zbudowana jest z punktów, geometryczna linia jest niewidoczna. ,,Jest śladem poruszającego się punktu, skutkiem jego przesuwania się. Powstaje z ruchu przez zniszczenie bezwładności punktu, absolutnego stanu jego spoczynku, a tym samym przez przeskoczenie ze statyki w dynamikę. Linia jest więc przeciwieństwem największym praelementu malarstwa - punktu". 
Siłą zewnętrzna, która oddziałuje na punkty zmienia samą linię, nadając jej różny wyraz, dynamikę. Wszystko zależy od ilości tych sił oraz ich jakości. 

Zacznijmy od linii prostych :)

Najprostszą formą linii jest linia pozioma. W ludzkim umyśle kojarzy się z płaszczyzną, z czymś na czym człowiek stoi, przypomina również horyzont. Linia ta przez swoją formę w chłodny sposób rozprzestrzenia się w poziomie, w kierunku nieskończoności. 

Całkowitym przeciwieństwem poziomej linii jest pion. Linia ta daje uczucie aktywności, podwyższania temperatury. Jest najzwięźlejszą, ciepłą formą ruchu (całkowicie odwrotnie jak linia pozioma).

Ostatni tym linii to przekątna. W zależności w jakim kierunku opada - taki daje wyraz.
Jeżeli przekątna zbliża się bardziej do horyzontu, staje się chłodniejsza - przypomina bardziej poziom. Jeżeli idzie bardziej do góry - przejmuje więcej cech z linii pionowej.
Na ilustracji, wyżej linia, która gwałtownie opada w dół (pierwsza z lewej) daje wyraz smutku, opadania, beznadziejności a ta, która unosi się do góry (z prawej strony) wyraża radość, pozytyw.
Dlaczego, kiedy rysujemy kreskę eyelinerem na powiece opadającą lub poziomą nasze oko staje się smutne? To znacie już odpowiedź ;) Linia rysowana do góry, w kierunku brwi nie tylko z punktu widzenia wizażysty jest poprawna a z punktu oddziaływania plastycznego nadaje naszemu oku dynamiki, radości.



Linie łamane



Linia łamana składa się z dwóch odcinków i powstaje w wyniku dwóch sił, które po jednorazowym uderzeniu przestały oddziaływać dalej. W przypadku linii złamanej powstaje większe związanie z płaszczyzną, niż w przypadku linii prostej. I tak wyróżniamy tutaj: kąt prosty, ostry i rozwarty.

Kąt prosty: ,,jest niezmienny co do wielkości, zmienia jedynie swój kierunek. Istnieją tylko 4 kąty proste stykające się ze sobą - albo wierzchołkami, tworząc krzyż, albo końcami rozchylonych ramion, tworząc płaszczyzny prostokątne. W wypadku najbardziej regularnej budowy tworzą kwadrat. Poziomo - pionowy krzyż składa się z jednej linii o temperaturze dodatniej i jednej o temperaturze ujemnej - nie jest to nic innego niż skrzyżowanie pionu i poziomu w centrum kompozycji". Krótko mówiąc: połączenie pionu z poziomem sprawia, że mamy statykę, gdyż siły wewnętrzne (wyraz) obu linii znosi się do zera. Chłód i opanowanie.

Kąt ostry: najgorętszy, ma w sobie największe napięcia. Daje odczucie ostrości, gorąca, aktywności.

Kąt rozwarty: najbardziej nieporadny, pasywny i słaby w swoim wyrazie.



Linie łamane, wielokątne - zygzakowate



Są to linie z wieloma kombinacjami kątów ostrych i rozwartych. Najprościej mówiąc: te, które mają w sobie dużo kątów ostrych będą bardziej dynamiczne - dodatkowo - położone poziomo będą silnie akcentować pion. W przypadku zygzaków składających się z kątów rozwartych dynamika będzie mniejsza, przez co będzie się zbliżać bardziej do linii poziomej a co za tym idzie - do płaszczyzny.



Linie krzywe - faliste

Linia swobodnie falująca pierwsza z góry to ta bardziej regularna - bardziej statyczna, spokojna.
Linia poniżej pełna napięć, więcej dynamiki ma w sobie i mniej spokoju.

W przypadku linii istnieje jeszcze sporo innych zagadnień ale odnośnie do mody i makijażu te kwestie, które poruszyłam są najistotniejsze oraz realnie Wam się przydadzą w życiu :)



Kształty

Najbardziej dynamiczną figurą z wszystkich jest trójkąt, gdyż składa się z kątów ostrych, przez co jest pełen napięć wewnętrznych.

Kwadrat jest figurą, w której równoważą się pion z poziomem, przez co jest to figura najbardziej zrównoważona, podobnie jest z prostokątem.

Koło jest najbardziej statyczne, nudne, pozbawione dynamiki wewnętrznej. 



To tyle w tym wpisie ;)
Następny będzie kombinacją: kolor + kształt, więc szykujcie się psychicznie - będzie POTĘŻNY tekst :D Wytłumaczę Wam jakie kombinacje figur geometrycznych z barwami dają efekt i co wyrażają ale to za jakiś czas - cierpliwości ;)


[RECENZJA] MARC JACOBS STYLE EYE-CON NO.7 NR 208 THE VAMP

Hejka :) Po krótkiej przerwie wracam do Was z kolejną recenzją. Tym razem będą to cienie Marca Jacobsa, czyli nowej firmy kosmetycznej dostępnej w polskiej Sephorze. Przyznam się, że na te cienie chorowałam długi czas i chciałam je nawet ściągnąć z USA. Zachwyciła mnie sama kasetka jak i połączenie kolorystyczne z idealnym doborem kolorów do ,,wampirzego" looku.
Czy rzeczywiście paletka podbiła moje serce i chcę kolejną?
O tym sami się przekonajcie w dalszej części wpisu!
Zapraszam do czytania :)


Pojemność 7g
Cena 249zł


Skład:



Info ze strony sephora.pl:



Paletka znajduje się w kartonowym czarno - białym, klasycznym, lakierowanym opakowaniu. 
Całość wygląda minimalistycznie i elegancko.

Cienie docelowo zostały zapakowane w materiałowy pokrowiec zapinany na zatrzask, w którym znajdziemy małą, gąbkową pacynkę średniej jakości. Czemu ona jest taka krótka? Nie wiem i jest to dla mnie mało logiczne! Jeżeli opakowanie paletki jest dosyć długie a pokrowiec do niej też to czemu nie można było zrobić aplikatora długiego, tylko taki krótki który się słabo w oczy rzuca?



Sama kasetka wygląda imponująco! Została wykonana z dobrego jakościowo plastiku, cudnie się błyszczy a zamyka się ją srebrnym przyciskiem z boku. Wewnątrz znajdziemy oczywiście długie i niezwykle przydatne lusterko panoramiczne :D



Z tyłu paletki umieszczono informacje o gramaturze, nazwie oraz poglądowe kolory z pokazaniem matów i odcieni błyszczących.



Po otwarciu paletki naszym oczom ukazuje się plastikowa osłonka z nazwiskiem projektanta. Przydatna rzecz i fajnie, że się tutaj znalazła.



W kasetce znajdziemy 7 odcieni, każdy o pojemności 1g. W wersji The Vamp znajdziemy głównie błysk, więc fanki matu jej nie pokochają. 


Przejdźmy teraz do poszczególnych odcieni!



Granat - matowy, poszarzały granat ze srebrnym brokatem. średnio napigmentowany, lubi się osypywać, suchy w dotyku i wymaga budowania.

Srebrny - perłowy, bardzo dobrze napigmentowany, ma w sobie odrobinę koloru lila, kremowy w dotyku.

Beż - satynowy, średnio napigmentowany, wymaga budowania, suchy w dotyku.

Malinowy - perłowy, bardzo dobrze napigmentowany, kremowy w dotyku. Z tym cieniem mam problem, gdyż nałożony u mnie na czystą powiekę, bazę czy czarną kredkę dziwnie się utlenia, staje się jaśniejszy, niż w palecie, jakby kolor robił się lekko wyblakły.

Zieleń - perłowa, cudna butelkowa zieleń, bardzo dobrze napigmentowany, kremowy w dotyku.
Z tym kolorem mam ten sam problem, co z barwą malinową - nałożony jakby zanika, jaśnieje.

Brąz - satynowy, odcień brązu ze starym złotem, bardzo dobrze napigmentowany, dosyć suchy w dotyku. 

Czerń - satynowa ze srebrnymi drobinami, średnio napigmentowana, lubi się osypywać i jest dosyć sucha w dotyku.


A tak się prezentują wszystkie odcienie na skórze.

Nakładałam syntetycznym, płaskim pędzlem na mokro, na czystą skórę bez bazy.


A tak się prezentują w makijażu.

Więcej fotek TUTAJ


Cienie Marca Jacobsa i wersja The Vamp budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony mam idealny dobór kolorów, którymi mogę wyczarować smokey eye takie jak lubię ale z drugiej odcienie w niej zawarte są nierówne jakościowo. Cienie perłowe są naprawdę dobre, przyjemnie się z nimi pracuje ale granat, beż i czerń to dla mnie jakieś nieporozumienie!

Te 3 strategiczne kolory, najczęściej używane w looku ,,na vampa" powinny być perfekcyjne a nie są. W moim odczuciu służą jedynie do blendowania i w tej roli, tj. używane w załamanie powieki czy do rozcierania innych kolorów ok ale kiedy chcemy nałożyć je solo - zaczynają się schody i zabawa z budowaniem, która mnie osobiście lekko irytuje, gdyż z góry mam narzucone jak muszę ich używać, żeby makijaż wyglądał dobrze.

Paletka zachwyca swoim designem oraz doborem odcieni, jednak jakościowo równa nie jest.
Czuję lekkie rozczarowanie, chociaż ostatnio non stop po nią sięgam! Cienie Marca Jacobsa na pewno nie przebiły hybryd i prasowańców od Armaniego. Mam jedną paletkę tej firmy i więcej nie chcę, nie czuję się na tyle zachęcona / zachwycona, żeby mieć ich więcej w swojej kolekcji.




Co myślicie o tych cieniach?
Macie cienie Marca Jacobsa?

[RECENZJA] MARIZA PUDER BAMBUSOWY MATUJĄCO - WYGŁADZAJĄCY

Hejka :) Dzisiaj przed Wami kolejna recenzja! Kosmetyk, który zobaczycie mocno podbił moje serce i odkąd go mam praktycznie non stop go używam - tak bardzo polubiłam jaki efekt daje i jak niewiele go potrzeba, żeby utrwalił fluid :)
Zachęcam Was dalej do czytania! :D


Pojemność 7g
Cena 20,90zł


Skład:


Puder bambusowy znajduje się w dobrze wykonanej puderniczce z lusterkiem i puszkiem - gąbeczką.
Jedyne do czego mogę się przyczepić w opakowaniu to napisy, które się ścierają już i naklejka z tyłu opakowania - powinien być lepszy tusz do drukowania liter, gdyż ten tutaj użyty niestety jest nietrwały i napisy szybko nam zejdą.



Jak widzicie puszku nie używam, trzymam go tylko ze względu na delikatną strukturę kosmetyku, który przy delikatnym muśnięciu zostaje nam na palcu. Podejrzewam, że jak puderniczka nam spadnie to możemy się pożegnać z produktem, także polecam Wam gąbeczkę zostawić!



Kosmetyk w opakowaniu ma kolor biały ale na skórze jest całkowicie transparentny, nie bieli twarzy.
Bardzo dobrze utrwala podkłady lekkie jak piórko jak i te bardziej kryjące. Początkowo bałam się go używać ze względu na właściwości matujące, których wystrzegam się jak ognia (cera sucha).
Produkt mnie zachwycił, bardzo często po niego sięgam. Nie zrobił mi żadnej krzywdy nie przesuszył mojej skóry i nie zapchał. Myślę, że posiadaczki cery mieszanej i tłustej z powodzeniem mogą po niego sięgnąć, gdyż utrwalenie oraz zmatowienie jest naprawdę mocne!




Przypominam Wam, że opłaca się zarejestrować na stronie Marizy, gdyż macie dwie opcje manewru z ich kosmetykami: być ich klientem bezpośrednim ze stałym rabatem 30% albo zostać ich konsultantką tak, jak moja koleżanka Ewelina z bloga Mademoiselle Evelina, u której śmiało możecie zamawiać kosmetyki :)


Zapraszam Was także na FB Marizy KLIK TUTAJ, gdzie znajdziecie konkursy, informacje o promocjach i nowościach w katalogu. 


Używacie pudru bambusowego?



[TEORIA] ŁĄCZENIE KOLORÓW, ICH WZAJEMNE ODDZIAŁYWANIE NA SIEBIE I NA NAS

Hejka :) Dzisiaj pragnę wrócić do cyklu wpisów poświęconych sprawom czysto teoretycznym. Większość z Was wie, że jestem artystą plastykiem, malarzem, więc moje spojrzenie na barwy (oprócz wrodzonej wrażliwości) jest szczególne. O samych barwach, ich działaniu na nas oraz kontraście z asymilacją pisałam TUTAJ



Wiedza dotycząca kolorów jest niezwykle obszerna, gdyż oprócz ich czysto fizykalnego odbioru istnieje również odbiór psychologiczny włącznie z wywoływanymi przez nie emocjami.
Pięknie o barwach pisał Kandinsky, każdy kolor z osobna określił - jakie daje wrażenie wzrokowe i emocjonalne, kiedy nań patrzymy. Wrzucę w tym miejscu małą ściągawkę ;)

Żółty
Kandinsky pisał, że nas niepokoi, kłuje, pobudza i uaktywnia charakterystyczną dla siebie agresywność, niekiedy drażniąc umysł w sposób arogancki i natrętny.
Błękit

Posiada zdolność zapadania się. W głębokich tonach tej barwy staje się bardziej intensywne to odczucie, budzi w człowieku tęsknotę za czystością i transcendencją... Koi nas, chłodzi, uspokaja. To kolor nieba! Kiedy słyszymy słowo ,,niebo" właśnie ta barwa przychodzi nam na myśl...
Zieleń

Odcień czysty jest najspokojniejszym ze wszystkim, całkowicie koi nerwy i usuwa stres. Nie posiada żadnej dynamiki, nie sugeruje żadnych emocji i niczego też od nas nie wymaga... W nadmiarze jednak, może działać na nas nużąco.
Biel

Jest barwą ciszy, milczenia. Gdyby przyrównać ją do dźwięku... Jest milczeniem... Jest początkiem czegoś.
Czerń

To barwa czegoś, co zgasło, czegoś, co się wypaliło/spaliło... Jest to najbardziej głuchy kolor, bez jakiegokolwiek dźwięku, dlatego to każda inna barwa zestawiona z nią staje się dźwiękiem, staje się wyraźna, widoczna!
Szarość

Połączenie czerni i bieli. Szarość również jest głucha i statyczna, podobnie jak czerń i biel ale inna, niż nieruchoma zieleń. Szarość to kolor odzwierciedlający całkowity brak nadziei...
Czerwień

Kolor niesamowicie ciepły, dający wrażenie żywotności, nie spokoju ale nie rozpraszający jak żółć! Silna barwa, kojarząca się z mężczyzną ;) Czerwieni nie jest łatwo wygłuszyć,można ją przełamać błękitem (,,jak rozżarzone żelazko studzi się wodą"). Czerwień cynobrowa nie lubi w ogóle niczego zimnego, dlatego że od razu traci dźwięczność i swój wyraz... Zimny jej odcień można łatwo pogłębiać ale zmienia się wtedy także jej charakter - stopniowo znika jej aktywność. Zimna i jasna czerwień jest bardziej namacalna, materialna, przypomina młodzieńczą radość i szczerość. Czerwień ciepła, podkręcona żółcieniem daje kolor pomarańczowy...


Pomarańcz

Kolor energetyczny, mocny. Jest wynikiem ,,przybliżonej" czerwieni, poprzez dodanie do niej koloru żółtego.
Fiolet

To oziębła czerwień! Powstaje w wyniku zmieszania czerwieni z błękitem :) Psychicznie i fizycznie jest barwą zimną, ma w sobie coś chorobliwego, zgaszonego i melancholijnego...




Myśląc o kolorach musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż odbiór danej barwy krystalizuje się w kontekście (zestawieniu) innego koloru. Jednym z ważniejszych spraw w plastyce jest pojęcie kontrastu, o którym pisałam TUTAJ ale również asymilacja, która łączy się ściśle z addytywnym łączeniem kolorów. W zależności jakie barwy, o jakim nasyceniu i czystości ze sobą zestawimy - taki wyraz psychiczno - emocjonalny otrzymamy. 


Najłatwiej wytłumaczę Wam istotę łączenia kolorów na przykładzie dwóch obrazów.


Henri Matisse - Muzyka

Nie będę się tutaj skupiać na kompozycji - tylko zestawienie barw wezmę pod uwagę.
Dlaczego artysta wybrał jako horyzont błękit? Patrząc na ściągawkę wyżej wiecie już, że kolor ten chłodzi, koi nasze zmysły, ciemny (zbliżający się do czerni) może oddziaływać tak, jak sama czerń - nużąco i depresyjnie. W tym wypadku mamy do czynienia z odcieniem czystym, wibrującym, który w zestawieniu z odcieniem morskim o lekko modrych tonach daje uczucie czystości, świeżości, jakbyśmy byli razem z postaciami w morzu traw. Barwy te są jedynie tłem i dopełnieniem postaci, które posiadają niezwykle intensywną, energetyczną barwę - oranż (pomarańcz z kroplą czerwieni), która dosłownie wyżera nam powieki. Matisse zestawił oranż z barwami zimnymi na zasadzie kontrastu - aby podbić wagę namalowanych postaci i co ciekawe: pomimo, iż sama barwa jest niezwykle energetyczna, postaci są statyczne.  Czemu takie rozwiązanie? Jest to sugestia ukrytej (wewnętrznej) dynamiki ludzi, ich żywotności. Gdyby postaci namalował np. w kolorze poszarzałego błękitu wyrażałyby smutek, cierpienie, przygnębienie. Obraz Muzyka jest dziełem optymistycznym, gdyż połączenie barw, głównie podbicie oranżu działa na widza niezwykle pobudzająco i poprawia nam nastrój.




Zupełnie inne pod względem koloru i wyrazu jest dzieło Pablo Picassa, w którym dominantą kolorystyczną jest błękit.


Pablo Picasso - Dwie siostry

Dzieło Picassa pochodzi z najbardziej smutnego okresu w życiu artysty - okresu błękitnego, który przypadał na lata 1901 - 1904. W tym czasie na obrazach pojawiały się wszelkie odcienie niebieskości, które miały podkreślać smutek i refleksję osób malowanych - ludzi biednych.
Patrząc na obraz widz popada w melancholię, smutek. Dodatkowo, postaci - zauważcie - nie mają ,,normalnego" odcienia skóry, np. brzoskwiniowego, różowego, tylko zgniło - żółty, jakby były ciężko chore lub wręcz umierające. Dodatkowego cierpienia dodają czarne akcenty, które w połączeniu z nużącą i milczącą bielą podbijają jeszcze bardziej dołujące znaczenie całej sceny. 
Krótko mówiąc: efekt porażki i beznadziejności poprzez kolor został tutaj osiągnięty do maksimum!
Widz, patrząc na dzieło czuje dyskomfort, przygnębienie i ręczę Wam, że gdybyście patrzyli na taki obraz non stop to depresja gwarantowana. Artysta w 100% osiągnął odczucie smutku i beznadziejności, za to brawa.



Jak widzicie na tych dwóch prostych przykładach: wiele zależy od zestawienia barw.
Podam Wam jeszcze kilka szybkich przykładów, które pozwolą Wam zastanowić się nad łączeniem kolorów i jakie emocje w nas wzbudzają.


Henryk Stażewski - Relief

Fioletowe, nużące, melancholijne i sprawiające wrażenie zapadania tło zostało połączone z ciepłym, dosyć ,,kobiecym" w swoim wyrazie kwadratem, w którym głównie dominują odcienie różu - ciepłe i czyste, zestawione z chłodnym i tonującym je kolorem lila a całego smaczku dodaje tutaj seledynowy element, który jest przełamaniem kompozycji, dodaje całości powiewu świeżości, radości oraz subtelności.




Stefan Gierowski - Obraz CCC

Cały obraz daje wrażenie niesamowitej świeżości, relaksu, koi zmysły, pomimo kłującej i aktywnej żółci, która wybitnie mocno przykuwa naszą uwagę na tle uspokajającego błękitu oraz zieleni, niwelującej stres, zmęczenie. Pasek czerni domyka obraz od góry i poprzez zestawienie z dwoma paskami błękitu: wygłusza je, nadaje im większej melancholijności. W podobny sposób został potraktowany błękitny pasek w dolnej części pracy, tyle że mamy tutaj biel, która dodatkowo pogłębia ,,milczący" i smętny odbiór niebieskiego koloru a dodatkowo podbija - uaktywnia żółć.




To tyle Kochani ode mnie! Jeżeli chcecie jeszcze jeden post z kontynuacją tematu ale poświęcony tylko konkretnym połączeniom kolorystycznym to piszcie w komentarzach.
Za jakiś czas chcę rozpisać dla Was ostatni temat dotyczący koloru, mianowicie zestawienie a odbiór psychiczny, na podstawie skojarzeń. W następnej kolejności przejdziemy już do samych kształtów i ich oddziaływania na nas.


Bibliografia:

Wassily Kandinsky, O duchowości w sztuce
Rudolf Arnheim, Sztuka i Percepcja wzrokowa. Psychologia twórczego oka




Czym dla Was jest barwa?
Zwracacie uwagę na połączenie Waszego nastroju z kolorem?

[MAKIJAŻ] WATERMELON WITH MARIZA

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z mega prostym makijażem na wiosnę! Pat potrzebuje kolorów, jestem spragniona słońca i ciepła, chyba jak każdy z Was :D Dlatego staram się sięgać po barwy czyste, wesołe i wibrujące. Propozycja, którą zaraz zobaczycie jest niezwykle prosta, więc nie robiłam do niej tutorialu :)
A teraz zapraszam Was dalej do oglądania!







Fokus na oczko ;)




Użyte kosmetyki:


Baza wygładzająca pod makijaż, cera sucha i normalna
Catrice Cream camluflage nr 020
Podkład nawilżający, cera sucha i normalna, beż
Puder bambusowy matująco - wygładzający
Puder brązujący (trio)
Matowy róż do policzków nr 3 Cłodna malwa
Puder w kulkach, Rozświetlający jasny (cała twarz)
Baza pod cienie
Konturówka do oczu, beżowa (cała powieka ruchoma, dolna linia rzęs)
Perłowy cień, Rafa koralowa (cała powieka ruchoma)
Perłowy cień, Szmaragdowa wyspa (dolna linia rzęs)
Matowy cień nr 3 Latte (załamanie powieki, roztarcie granic koralowego cienia)
Perłowe cienie potrójne nr 12 (cielisty pod łuk brwiowy i wew. kącik oka)
Konturówka do oczu, czarna
Konturówka do brwi, naturalny brąz
Maskara 3D, czarna
Szminka Soft & Colour nr 09




Co myślicie o takim makijażu?
Lubicie takie kolory na powiekach?

[RECENZJA] MARIZA WYGŁADZAJĄCA BAZA POD MAKIJAŻ, CERA SUCHA I NORMALNA

Hejka! Kolejne recenzja przed Wami z firmą Mariza ale tym razem będzie to kultowy produkt, tj. baza pod makijaż. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jej temat i postanowiłam przyjrzeć się jej z bliska, czy rzeczywiście jest taka fajna, jak inni piszą.
Jak się u mnie sprawdziła?
Przekonajcie się sami!


Pojemność 15ml
Cena katalogowa 27,70zł


 Skład:


Baza została zamknięta w szklanej buteleczce z plastikową pompką i korkiem.
Prosto i minimalistycznie, czyli tak jak lubię :)



Produkt ma konsystencję zwartego kremu i choć jej kolor jest biały - na skórze nie rozjaśnia twarzy, jest zupełnie transparentna. Zapach ma dosyć intensywny, lekko kwiatowy, przyjemny.



Dużym plusem tego produktu jest opakowanie i pompka, która dozuje taką ilość kosmetyku jaką chcemy, nie zacina się, nie pluje produktem, jest naprawdę ok.
Dodatkowym atutem opakowania jest fakt, iż po zużyciu bazy możemy pompkę odkręcić i umieścić w buteleczce np. własnoręcznie zrobiony krem :) Ja opakowanie na pewno zostawię!



No i teraz grande finale! Jak jest z jej działaniem? Przyznam, że na mojej cerze każdy podkład trwa w idealnym stanie (cera sucha) jednak mam dni, kiedy muszę biegać po mieście cały dzień i wyglądać bez zarzutu (mam brzydki nawyk ciągłego dotykania twarzy i bardzo dużo gadam przez tel.), wtedy sięgam po bazę! Moim numerem 1 jest baza Kanebo, która fenomenalnie nawilża i daje efekt ukojenia. Jak jest z bazą Marizy?

Wygładzająca baza bardzo szybko przechodzi w wykończenie z ,,cream to powder" i od razu po nałożeniu jej na skórę możemy aplikować fluid lub puder. Nie daje efektu lepienia, nie zostawia żadnego filmu i nie zastyga na skórze jak bazy silikonowe, których nie cierpię! 
Ponadto, nie zapycha, nie uczula i nie miałam z nią żadnych nieprzyjemności.

Przedłuża trwałość makijażu w widoczny sposób, gdyż miejsca na twarzy, które zwykle dotykam nie są starte :) Nie mam się do czego przyczepić, no może tylko do pojemności, gdyż buteleczka jak dla mnie mogła by mieć 30ml a nie 15.
Szczerze Wam polecam bo to prawdziwy mistrz! :)




Przypominam Wam, że opłaca się zarejestrować na stronie Marizy, gdyż macie dwie opcje manewru z ich kosmetykami: być ich klientem bezpośrednim ze stałym rabatem 30% albo zostać ich konsultantką tak, jak moja koleżanka Ewelina z bloga Mademoiselle Evelina, u której śmiało możecie zamawiać kosmetyki :)


Zapraszam Was także na FB Marizy KLIK TUTAJ, gdzie znajdziecie konkursy, informacje o promocjach i nowościach w katalogu. 



Używacie baz?
Znacie bazę Marizy?

10 NAJPIĘKNIEJSZYCH ODCIENI (7) 4 long lashes (9) AA Oceanic (1) Accessorize (2) akcesoria do pielęgnacji (2) akcesoria kosmetyczne (3) Amaderm (1) Armani Jeans (1) Armani/Prive (1) Astor (64) Avon (3) Barbra Cosmetics (3) Batiste (1) bazy (9) Belissa (1) Bell (2) Benefit (14) Biedronka (1) Bielenda (4) Biovax (1) biżuteria (4) Blanchette B. (1) Blemish Extractor (1) Blog (14) Bobbi Brown (2) Born Pretty Store (3) Bourjois (47) bronzery (7) brwi (1) bubel (9) błyszczyki (8) C&A (2) Calvin Klein (1) Camaieu (1) Catrice (135) CC Cream (5) CCC (1) Chanel (43) Charakteryzacje (10) Charles & Keith (1) China Glaze (1) Ciate (7) cienie (34) cienie sypkie (2) cienie w kremie (11) cienie wypiekane (4) Claire's (3) Clarins (26) Coccinelle (4) codzienność (8) Color Club (2) Colour Alike (7) Colour Club (3) Deborah Lippmann (5) Decoderm (3) Delawell (1) Delia (1) Dior (39) DIY (1) DKNY (1) Dove (1) Dr Irena Eris (1) Ecotools (1) Elf (4) Emily (1) Emolliere (1) Emporio Armani (2) Essence (46) Essie (17) Estee Lauder (1) Eveline (115) Ewa Schmitt (1) eyeliner (6) Facelle (1) Fan Page (1) Farmona (6) filmik (31) filmy (1) Flormar (39) Flos Lek (4) For Every Body (1) For your beauty (2) Fred Farrugia (2) Garnier (7) Giorgio Armani (92) Givenchy (10) Glade by Brise (1) Glazel (1) Golden Rose (46) Goldwell (1) Gosh (9) Green Pharmacy (2) Greenland (1) Gucci (3) Guerlain (50) Guerlain Crazy pearls (6) Hakuro (1) Halloween (1) Haul (19) Hean (5) Hildegard Braukmann (5) hity i odkrycia (1) Ibuki (5) Ile jest warta Twoja twarz? (2) Inglot (111) Instagram (3) Ipad (1) Ipod (1) Isana (1) Jantar (3) Jeżka (1) Joko (11) Kanebo (25) Kari (1) Kiko (1) Kobo (4) kolekcja (28) konkurs (6) korektory (11) korektory rozświetlające (4) Korres (1) kosmetyki wyszczuplające (1) kredki do oczu (3) kredki do ust (3) krem do rąk (1) kremy BB (1) kremy DD (1) L'Biotica (2) La Rossa (1) Lacoste (1) lakiery do paznokci (90) Lalale (2) Lambre (1) Lancome (12) LancrOne (1) Laura Geller (1) Laura Mercier (27) Liebster Blog Award (7) Life Nail Lacquer Trendy Colour (3) Lifestyle (1) Lily Lolo (10) Lip Maestro (1) Lirene (8) Liu Jo (1) live test (4) Loreal (29) Lovely (45) Luminessence (4) Luna Twilight (1) MAC (119) Maestro (1) Make up For ever (3) Makeup Revolution (28) Makeuper (167) Makijaże (122) Manhattan (2) manicure (10) Marc Jacobs (2) Mariza (29) Mary Kay (3) Max Factor (1) Maybelline (69) Maybelline Baby lips (1) Metamorfozy (1) Meteorites (8) Mineralize (5) Miss Sporty (3) Misslyn (22) Mixiu (3) MUA (45) MUFE (2) Muzyka (2) My Secret (8) Nail Tek (1) Nicole by OPI (7) niekosmetycznie (3) Nike (1) Nivea (1) Nokia (1) Nouba (6) nowości (3) NYX (47) odżywka do rzęs (7) okulary przeciwsłoneczne (1) Ombre Couture (2) Opi (13) organizacja kosmetyków (1) organizery (2) Orly (11) outfit (2) Pachnąca kraina (1) palety do makijażu (9) Pat poleca (4) peeling (2) Perfecta (5) Pharmaceris (1) pielęgnacja ciała (9) pielęgnacja dłoni (8) pielęgnacja twarzy (30) pielęgnacja ust (2) pielęgnacja włosów (6) Pierre Rene (11) pierwsze wrażenie (2) Planeta Organica (1) podkład (11) pomadki żelowe (3) porównanie (7) Prep + Prime (4) prezenty (2) przechowywanie (1) przegląd kosmetyków (1) pudry (6) pudry sypkie (9) Pupa (3) Purederm (1) pędzle do makijażu (6) Q by Colour Alike (1) Radical (1) Real Techniques (1) recenzja (188) recenzja Delawell (1) Revlon (13) Rimmel (62) Rival de Loop (1) Rossmann (1) rozcieńczalnik do lakierów (1) rozdanie (5) rozświetlacze (10) RYBA (1) róże (17) Sally Hansen (12) Sense & Body (1) Sensique (1) Sephora (50) seria komiksowa (7) Shiseido (88) Six (1) Skinfood (11) Sleek Makeup (63) spotkanie blogerskie (1) Spotkanie ytberskie (1) stylizacja włosów (3) Sylwester (1) szminki (28) szminki w płynie (4) Słoń Torbalski (1) Taft (1) tag (17) Tanie nie znaczy złe (12) targi (1) TCW (1) techniki makijażowe (9) teoria (6) The Balm (19) The Body Shop (1) Tisane (7) Tommy Hilfiger (1) Top 5 pomadek (1) torebki (1) Tołpa (1) Transat (7) tusze do rzęs (5) Tutorial (5) ulubieńcy (12) Under 20 (1) Uriage (5) Versace (6) Vipera (5) Vollare (1) W7 (10) Walmark (1) Wibo (33) WISH LISTA (7) włosy (2) Yankee Candle (1) Youtube (1) YSL (48) zabawa (15) zamienniki (1) zapachy (2) zapowiedzi (5) Zenner (1) Ziaja (6) Zoeva (11) Łódź moje miasto (1) świece zapachowe (1) żel arnikowy (1) życzenia (4)
Copyright © | SpradaMakeup