[RECENZJA] BINGOSPA SZAMPON Z BOTANICZNYM KOMPLEKSEM ROŚLINNYM

Hejka! Dzisiaj przed Wami kolejna recenzja kosmetyku do włosów, tym razem będzie to szampon :)
Poprzedni produkt myjący BingoSpa recenzowałam TUTAJ i mnie nie zachwycił. Jak jest z tym?
Czytajcie dalej!


Pojemność 300ml
Cena 8zł


Info ze strony bingosklep.com:


 Skład:


Szampon został zapakowany w wysokiej i smukłej, plastikowej butelce z metalową nakrętką. 
Całość wygląda prosto, dobrze się butelkę trzyma w dłoni a przez nakrętkę nic nie przecieka.



Konsystencja szamponu przypomina waniliowy budyń, tyle że nie jest aż tak gęsta.
Szampon przyjemnie pachnie tak waniliowo - budyniowo, nie chemicznie, więc miło się go używa i chętnie po niego sięgam. Dla mnie jest troszkę zbyt kremowy i przyspiesza przetłuszczanie moich włosów, dodatkowo wywołuje u mnie delikatny łupież alergiczny ale sprawuje się fenomenalnie od połowy moich włosów, świetnie je nawilżając, uelastyczniając a końcówki są w bardzo dobrej kondycji, mniej się rozdwajają :) Dodam jeszcze, że z przetłuszczającymi włosami średnio sobie radzi, tzn. nie do końca je domywa, jest zbyt delikatny i takie samo zdanie ma mój mąż. Według mnie najlepiej sprawdzi się na włosach normalnych i suchych, u mnie zostaje jedynie możliwość używania od połowy włosów.




Co myślicie o tym szamponie?
Polecacie jakiś z BingoSpa?

[RECENZJA] LILY LOLO BB CREAM, LIGHT

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kremu BB od Lily Lolo. Jak wiecie, uwielbiam wiosną i latem sięgać po podkłady oraz pudry lekkie jak piórko, żeby buzia oddychała, odpoczywała po zimie :) Minerały kocham i sięgam po nie z przyjemnością właśnie w okresie wiosenno - letnim, podobnie jest z kremami BB i CC.
Czy polubiłam propozycję od Lily Lolo? Przekonajcie się sami czytając dalej!


Pojemność 40ml
Cena 65,90zł



Info ze strony costasy.pl:



Skład:


Kosmetyk znajduje się standardowo w kartonowym, czarno - białym, minimalistycznym pudełku.
Klasyka i piękno w jednym ;)


Docelowo BB Cream zamknięty został w plastikowej tubce z pompką, dobry pomysł i niby wygodne rozwiązanie ale na tym etapie już zaczynają się problemy.



Pompa potrafi się czasem zaciąć a dodatkowo w otworze, z którego wydobywa się kosmetyk robi się po jakimś czasie korek - krem zastyga i zapycha dziurkę. Także trzeba wydłubywać krem z otworu, żeby móc wycisnąć świeżą porcję kosmetyku. Osobiście mnie to wkurza ale co zrobić, kiedy chcę używać?



Prawdziwy problem następuje po wyciśnięciu i próbie nałożenia na moją twarz. Kolor teoretycznie jest dobry. No właśnie, teoretycznie... Jednak koszmar zaczyna się już na etapie nałożenia!

Próbowałam aplikować krem BB na różne sposoby: palcami, pędzlami z włosiem syntetycznym naturalnym, na krem, na olejek, na sucho - za każdym razem ta sama tragedia - niemiłosierne smugi, rolowanie koloru na twarzy. Chociaż formuła jest kremowa i miła w dotyku to produkt jakby natychmiast wsiąka w moją skórę, kolor zastyga na powierzchni i roluje się niemiłosiernie!(w przypadku nałożenia na czystą skórę). Najlepsze efekty uzyskuję, kiedy nakładam go na olejek z awokado - rolowania nie ma, jednak co z tego, kiedy po kilku minutach kolor się utlenia!

Odcień Light w teorii powinien być dla mnie dobry, jednak kiedy jakoś uda mi się go nałożyć na twarz, po kilku minutach widzę kosmitę w lustrze :D Twarz mam pomarańczowo - musztardową i naprawdę mogę straszyć! Nie pomaga jasny puder ani nic bo kolor potwornie się wybija i dodatkowo jest podbijany przez mój żółty pigment w skórze. Krycie kosmetyku jest lekkie ale nie powiem Wam czy wytrzymuje cały dzień i czy można go budować, gdyż za każdym razem po nałożeniu szybko go zmywałam, nie mogłam znieść swojego widoku w lustrze!
Dodam jeszcze, że zapach produktu również mnie nie zachwyca - pachnie kremowo, pudrowo ale w moim odczuciu nie jest to super przyjemna woń. 


Podsumowując:

Krem BB bardzo mnie rozczarował i choć kolor jest nie trafiony, utlenia się bardzo to jednak dałabym szansę i kupiłabym odcień Fair, gdyby współgrał z moją skórą - dał się normalnie zaaplikować bez robienia smug i prześwitów. Z bólem serca ale ja tego produktu nie polecam!




Co myślicie o tym kremie?
Macie go?

[RECENZJA] BINGOSPA MASKA DO WŁOSÓW SPIRULINA I KERATYNA

Hejka! Dzisiaj kolejna recenzja przed Wami ale tym razem będzie o pielęgnacji włosów.
W tym wpisie pragnę Wam pokazać kolejny kosmetyk od BingoSpa, który tym razem naprawdę mnie zadowolił i sprawił, że moje włosy wyglądają lepiej :) O szamponie z Minerałami z Morza Martwego pisałam TUTAJ Bez zbędnego gadania zapraszam Was do przeczytania krótkiej recenzji o masce do włosów ;)

Pojemność 500ml
Cena 12zł
Dostępność TUTAJ


Info ze strony bingosklep.com:


Skład:


Maska została zapakowana do dużego, plastikowego słoika z zatyczką i zakrętką.
 Jest ok, nic nie przecieka, nie wylewa się i dobrze się sięga po produkt.



Maska ma konsystencję zbitą, kremowo - żelową, nic nie przecieka między palcami. Dobrze się ją wyjmuje i nakłada na włosy bez brudzenia wszystkiego dookoła. Pachnie przyjemnie, kremowo - nie drażni mnie i nie uczula.



Maskę nakładam na brudne włosy, trzymam do 15min pod czepkiem i zmywam. Dlaczego nie nakładam na czyste? U mnie wszelkie maski, balsamy i oleje do włosów nie sprawdzają się, kiedy włosy są umyte, gdyż po zmyciu mam tłuszcz i włosy oklapnięte, krótko mówiąc, wyglądają jak brudne. W każdym razie jak nakładam na brudne i zmywam to efekty są super - włosy są nawilżone, odżywione, śliskie i sypkie, nie plączą się. Bardzo polubiłam ten kosmetyk i z chęcią zużyję do końca! :)




Jakich masek używacie?
Znacie tę z BingoSpa?

[RECENZJA] MARIZA PEELING DO UST POMARAŃCZOWY I MASEŁKO POMARAŃCZOWE

Hejka :) Dzisiaj pragnę Wam pokazać moją pielęgnację ust z kosmetykami, które bardzo podbiły moje serce! Dawno czytałam o peelingu i masełku ale ciekawa byłam czy rzeczywiście są to produkty godne uwagi, więc postanowiłam spróbować :)
Ciekawi recenzji? Czytajcie dalej!


Pojemność 10ml  (obu)
Cena 9,90zł (obu)



Skład peelingu:



Skład masełka:


Oba kosmetyki zostały zamknięte w plastikowe, grube i nie przeciekające słoiczki z naklejkami z nazwą/rodzajem oraz ze składem pod spodem. Całość prezentuje się dobrze i co ważne - w torebce nic się nie otworzyło, nie wylało!



Pomarańczowy peeling do ust Marizy bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! Teoretycznie mogę sama podobny zrobić w domu ale wiecznie o tym zapominałam albo nie chciało mi się w to bawić, więc postawiłam na gotowca i wcale nie żałuję :) Kosmetyk jest dosyć gęsty, ma zwartą konsystencję i nie ma szans, że nam po przechyleniu opakowania coś wypadnie - trzeba sięgać produkt opuszką palca. Peelingowanie jest niezwykle przyjemne, gdyż jest ostro (ścieranie) i słodko - smak i + zapach pomarańczy, który nie jest chemiczny! Już podczas ścierania martwego naskórka czuć, że nasze wargi są nawilżone i natłuszczone, co bardzo mi odpowiada. Ja po jego użyciu czekam chwilkę aż tłusta warstewka się wchłonie i następnie sięgam po masełko :)

Pomarańczowe masełko do ust również mnie mile zaskoczyło swoją jakością i choćbym chciała się złośliwie przyczepić - nie mam za bardzo do czego! No, może tylko do mało higienicznej aplikacji ale pozostałe aspekty bardzo pozytywne :) Masełko ma konsystencję bardzo zwartą, twardą, topi się tylko pod wpływem ciepła naszego palca. Podejrzewam, że będzie bardzo wydajne i pewnie będę go używać spokojnie kilka miesięcy :) Produkt bardzo przyjemnie pachnie, również nie chemicznie, jest lekko słodki, dobrze nawilża i natłuszcza. Stanowi świetne uzupełnienie pomarańczowego peelingu. 

Zbliża się wielkimi krokami czas urlopów, więc powoli zaczynam planować, co ze sobą zabiorę a co muszę jeszcze zakupić. Z pewnością oba kosmetyki wezmę na wakacje, gdyż moja skóra będzie potrzebowała mega intensywnej pielęgnacji a z ustami mam wiecznie problem.
Szczerze polecam Wam wypróbować oba kosmetyki, gdyż jakościowo są bardzo dobre i widać rezultaty po regularnym stosowaniu :)






Przypominam Wam, że opłaca się zarejestrować na stronie Marizy, gdyż macie dwie opcje manewru z ich kosmetykami: być ich klientem bezpośrednim ze stałym rabatem 30% albo zostać ich konsultantką tak, jak moja koleżanka Ewelina z bloga Mademoiselle Evelina, u której śmiało możecie zamawiać kosmetyki :)


Zapraszam Was także na FB Marizy KLIK TUTAJ, gdzie znajdziecie konkursy, informacje o promocjach i nowościach w katalogu. 



Jak wyglądasz Wasza pielęgnacja ust?
Miałyście te kosmetyki z Marizy?

[RECENZJA] LILY LOLO MINERAL EYE SHADOW, PIXIE SPARKLE

Hejka :) Dzisiaj pragnę Wam pokazać cień, który zachwycił mnie od pierwszego otwarcia!
Jego kolor niezwykle pobudza zmysły a wszelkie niuanse kolorystyczne w nim zawarte połyskują w promieniach słońca. Powiem wprost - to moje odkrycie :)
Ciekawi? Czytajcie dalej!


Pojemność 3,5g
Cena 32,90zł


Info ze strony costasy.pl:



Skład:


Cień został zapakowany w standardowe pudełko w jakie Lily Lolo pakuje swoje kosmetyki, tj. biało - czarne, kartonowe opakowanie, proste i minimalistyczne.



W plastikowym słoiczku z sitkiem i dozownikiem zamknięto cudnej urody cień, który zaraz zobaczycie ;) Całość prezentuje się niezwykle dobrze, gdyż opakowanie zostało wykonane z kawałka porządnego plastiku - jak zwykle w przypadku produktów sypkich tej firmy.



Odcień Pixie Sparkle to turkus, w którym przebijają tony morskie i trawiaste. Jest niezwykle drobno zmielony, miałki i co najistotniejsze - ma super pigmentację! Jego trwałość jest powalająca, podobnie jak w przypadku Golden Lilac - nic się z nim nie dzieje, nie roluje się ani nie blednie.



Widzicie jaki ten odcień jest cudny? Osobiście bardzo lubię go nakładać na mokro albo na Duraline, gdyż wtedy kolor jest mega podkręcony i wydobywa się z niego cała głębia odcienia :)


A tak prezentuje się w makijażu.

Więcej fotek TUTAJ





Co myślicie o cieniach mineralnych?
Podoba Wam się ten kolor?

[RECENZJA] BINGOSPA SZAMPON MINERAŁY Z MORZA MARTWEGO Z ODŻYWKĄ KERATYNA I SPIRULINA

Hejka :) Dzisiaj przed Wami kolejna recenzja ale dla odmiany będzie to produkt do włosów!
Rzadko pojawiają się u mnie produkty do pielęgnacji włosów ale obiecuję Wam, że będzie takich produktów więcej w najbliższym czasie :) Szampon, który zaraz zobaczycie mam w swoich zbiorach od jakiegoś czasu, używam go często i mogę Wam napisać, co o nim myślę.
Jeżeli jesteście ciekawi, czytajcie dalej :)


Pojemność 1000ml
Cena 8zł
Dostępny TUTAJ


Opis ze strony bingosklep.com:

Szampon BingoSpa z minerałami z Morza Martwego i odżywką keratynowo-spirulinową do pielęgnacji włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. Minerały z Morza Martwego to uznany, aktywny czynnik o działaniu przeciwłojotokowym i przeciwłupieżowym. Zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów oraz powstawaniu łupieżu. Minerały z Morza Martwego zwężają pory skóry, zmniejszają wydzielanie łoju oraz osuszają skórę głowy.
Keratyna wzmacnia włosy, poprawia ich elastyczność i sprężystość, dodaje im połysku, gładkości i zdrowego wyglądu. Szampon BingoSpa sprawia, że włosy są zdrowe, bez śladów łupieżu i mniej się przetłuszczają. Stają się puszyste, lśniące i miękkie w dotyku.


 Skład:


Szampon został zapakowany w wielką, plastikową butelkę z zamknięciem na ,,klik". 
Z tym zamknięciem właśnie miałam problem, gdyż przez niego potrafi przeciekać szampon a dlaczego to zaraz się dowiecie!



Kosmetyk jest bardzo rzadki, pachnie intensywnie i niestety chemicznie - świeżo, morsko ale sztucznie dla mnie. Pieni się mocno ale z moimi przetłuszczającymi włosami sobie nie radzi, zbyt delikatnie myje,podobne odczucia ma mój mąż. Kiedy myję włosy za drugim razem od połowy włosów wszystko jest ok ale gdy użyję go na skalpie, zaczyna się dla mnie problem, gdyż po wysuszeniu włosów pojawia się łupież alergiczny, z którym nie mogę sobie poradzić!

Szampon nie spełnił moich oczekiwań ani zapewnień producenta. Nie domywa włosów silnie przetłuszczających się, jest bardzo lejący, intensywnie pachnie a najgorszy jest łupież.
Na plus jest niska cena, wielka pojemność oraz fakt, że włosy po nim się nie plączą.
Myślę, że sprawdzi się lepiej na włosach normalnych ewentualnie suchych. 
Do moich przetłuszczających okazał się za delikatny.




Lubicie kosmetyki BingoSpa?
Miałyście jakiś szampon od nich?

[TAG] SELFIE TAG

Hejo :) Rzadko robię tagi ale ostatnio mam ochotę przełamywać recenzje, makijaże i filmy właśnie takimi treściwymi postami, które mówią troszkę o mnie samej. Tag ten podpatrzyłam u Kiki i postanowiłam zrobić go u siebie.
Zapraszam Was do czytania! :)




1 - Jaka jest Twoja najlepsza cecha fizyczna?
Nie lubię siebie samej, mojej urody ale jeżeli muszę wybrać jedną rzecz to moje oczy. 
Lubię je bo są dziwne, wampirze i dzikie, mają szczególną cechę, o której mówiłam nie raz ;)


2 - Gdybyś mogła odwiedzić jakiekolwiek miejsce na ziemi to gdzie byś pojechała i dlaczego tam?
Jest wiele miejsc, które chciałabym zobaczyć ale najbardziej ciągnie mnie chyba do Japonii, Meksyku, Australii i Nowej Zelandii.


3 - Co potrzebujesz żeby poczuć się lepiej gdy jesteś chora?
Wszystko zależy od tego, jak bardzo jestem chora. Jak lajtowo, że mogę śmigać to normalnie funkcjonuję ale jak mnie rozłoży na całego to ukochane filmy, muzyka i książki.


4 - Jaką jedną poradę dałabyś młodzieży i dlaczego?
Uczyłam młodzież przez jakiś czas i tak naprawdę młodszym od siebie mam wiele do powiedzenia.
Jeżeli miałabym dać jedną radę to powiedziałabym, żeby pracowali ciężko i wierzyli, że kiedyś walka o ich marzenia zakończy się sukcesem. Ja w moje nadal wierzę i czekam, kiedy realnie zaczną funkcjonować :)


5 - Jak myślisz jakim zwierzęciem byłaś/mogłabyś być w swoim poprzednim wcieleniu?
Na pewno byłam kotem - czarną panterą! Kocham czerń, noc i chodzę swoimi ścieżkami, czasem depcząc to, co wartościowe. To, co mam w sercu, co gra w mojej duszy jest najważniejsze i choć nie chcę nikogo ranić - zdarza się, że robię źle, potem bardzo żałuję...




6 - Gdybyś mogła cofnąć się w czasie co byś zmieniła?
Zmieniłabym kilka rzeczy, właściwie każda odnosi się do kogoś. 1-nie zakochałabym się w kimś, kto mnie kiedyś potwornie poranił i sprawił, że mało co odczuwam; 2-byłabym sama, bo uważam siebie za osobę wysoce popapraną, nie umiejącą kochać (tak uważam, wiem jak kiedyś kochałam) i nie nadającą się do żadnego związku i 3-pojechałabym wcześniej do mieszkania mojej Babci, wyrwała jej z rąk cholerne pranie, które sprawiło, że dostała wylewu (pranie w misce - pochylanie się) a potem umierała na moich rękach.


7 - Co robisz dla rozrywki w weekendy?
Różnie z tym jest. Jak nie kręcę się po mieście to standardowo: komputer, muzyka, książki, filmy. Imprez nie lubię, chyba że posiedzenia przy alkoholu :)


8 - Co denerwuje Cię w miejscu gdzie pracujesz?
Ciężko mnie wnerwić do granic możliwości. Właściwie potrafią to nieliczne jednostki! A co do pracy -  staram się otaczać ludźmi, których kocham i lubię, więc nie mogę narzekać.


9 - Nie mogę żyć bez...
Sztuki! Muzyka, film, teatr, literatura nastrajają mnie na tworzenie prac. Nie umiem werbalizować głosowo myśli, pragnień w sposób precyzyjny, łatwiej mi pisać chociaż z wyznaniami też mam problem! Umiem porozumiewać się z drugim człowiekiem i najlepiej mi to wychodzi poprzez dotyk ale to ja sama muszę wyciągnąć rękę. Do obcych mam blokady, dużo czasu musi upłynąć nim się przekonam i kogoś dotknę, nawiążę kontakt. To nie jest wstyd, to lęk przed zranieniem i odrzuceniem... Czemu więc ta sztuka ma dla mnie tak wielkie znaczenie? W swojej twórczości poruszam różne tematy, głównie intelektualne ale pojawiają się również emocje. Pat skrywa w sobie cały wachlarz emocji, bólu, marzeń - jestem nimi wypełniona aż po brzeg ale w normalnym życiu zamknięta na 4 spusty. Mam w sobie ,,full pakiet" ale co z tego, kiedy nie umiem powiedzieć jak bardzo kocham czy lubię...


10 - Jakbyś mogła mieć jedną super moc w swoim życiu, którą byś wybrała?
Chciałabym, oprócz umiejętności wczuwania się w kogoś i słuchania intuicji także czytać w ludzkich umysłach, żeby wiedzieć czy brnąć w niektóre znajomości czy nie.


To tyle o mnie ;)

Spodobał Wam się ten tag?

[RECENZJA] MARIZA EYESHADOW BASE

Hejka :) W tym poście pragnę Wam pokazać naprawdę dobrą i skuteczną bazę pod cienie, po którą non stop sięgam na zmianę z Duralinem. Produkt mnie zaskoczył na wielki plus swoją jakością i pragnę Wam przybliżyć jej działanie ;)
Zapraszam dalej!

Pojemność 5ml
Cena 19,90zł



Skład:

Składniki/Ingredients:Talc, Isohexadecane, Cera Alba, Isodecyl Neopentanoate, Mica, Vp/ Hexadecene Copolymer, Nylon 12, Hydrogenated Polydecene, Glyceryl Stearate Se, Silica, Ci 77891, Peg-8, Tocopherol, Caprylic/Capric Triglyceride, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol Ethylhexylglycerin, Polyethylene, CI 77491, CI 77492, CI 77499, Sodium Hyaluronate



Baza pod cienie została zamknięta w białym, plastikowym słoiczku z dodatkową zatyczką wewnątrz, więc jak coś Wam wypadnie to nie dlatego, iż kosmetyk został uszkodzony - po prostu ma dodatkowy element ;)



Sam kolor kosmetyku jest transparentny na skórze, więc nie zobaczylibyście nic na foto.
Warto wspomnieć, że produktu wystarczy niewiele aby wybrane przez nas cienie zyskały nasycenie kolorem i trwałość. 

Na foto wyżej możecie zobaczyć cienie Marizy w górnym rzędzie bez bazy i na dole z bazą.
Cienie same w sobie są bardzo dobre ale pomimo tego kosmetyk podbił kolory i nadał niezwykłej wibracji barwom. Tak się dzieje również z cieniami innych firm, w tym tych luksusowych!

Trwałość cieni bez zarzutu, trzymają się na swoim miejscu cały dzień. Tutaj nie mam żadnych uwag ale muszę wspomnieć o odpowiednim jej nakładaniu! Baza ta nie lubi być grubo nanoszona na powiekę, gdyż potrafi się mazać, rolować. Należy nakładać odrobinę opuszką palca, co z kolei pozytywnie wpłynie na jej wydajność :)
Dla mnie produkt bez wad, szczerze mnie zachwycił i sięgam po nią z uśmiechem na twarzy :)




Przypominam Wam, że opłaca się zarejestrować na stronie Marizy, gdyż macie dwie opcje manewru z ich kosmetykami: być ich klientem bezpośrednim ze stałym rabatem 30% albo zostać ich konsultantką tak, jak moja koleżanka Ewelina z bloga Mademoiselle Evelina, u której śmiało możecie zamawiać kosmetyki :)


Zapraszam Was także na FB Marizy KLIK TUTAJ, gdzie znajdziecie konkursy, informacje o promocjach i nowościach w katalogu. 






[FILMIK] NOWOŚCI OD FIRMY MARIZA

Hejka :) Dzisiaj kolejny filmik przed Wami z nowościami, jakie u mnie zagościły niedawno.
Wszystkich kosmetyków jeszcze nie sprawdziłam ale zapraszam Was do obejrzenia i tym samym dowiedzie się, co w najbliższym czasie będzie gościć na blogu i YT :)
Wszystkie informacje o produktach znajdziecie w down barze - jak zawsze.
Miłego oglądania!




Dzięki za oglądanie, za lajki i subki :)

[RECENZJA] MARIZA SELECTIVE, POMADKI

Hejka :) Dzisiaj pragnę Wam pokazać serię szminek Marizy z linii Selective, które pokażę Wam w formie mini katalogu który w całości wykonałam sama! Myślę, że takie Product Booki będą się pojawiać w przypadku całych serii kosmetyków, tj. cieni, róży, lakierów. Mam nadzieję, że taka forma pokazywania linii kosmetycznych przypadnie Wam do gustu :)
No to jedziemy!

Pojemność 4g
Cena 16,60zł




Pomadki zostały zamknięte w solidnym, plastikowym, czarnym opakowaniu, w którym skrywają się kolorowe sztyfty ;) Muszę przyznać, że szminki wyglądają przyjemnie i z chęcią po nie sięgam!


W linii Selective znajdziemy 7 odcieni, które zachwycają głębią kolorów :) Każda z Was będzie mogła wybrać odcień jaki chce - na dzień, szalony lub typowy na wieczór.


Krótko teraz opiszę każdy kolor a za chwilę zobaczycie je wszystkie razem ;)


1 - beżowy: beż o lekko brzoskwiniowych tonach, ciepły, mocno napigmentowany.

2 - łososiowy: subtelny odcień łososia, ciepły, mocno napigmentowany.

3 - pąsowy: odcień różowej gerbery, ciepły, mocno napigmentowany.

4 - rubinowy: koral, ciepły, mocno napigmentowany.

5 - amarantowy: zimny i wibrujący kolor, mocno napigmentowany.

6 - makowy: oranż, który wyżera oczy, mocno napigmentowany.

7 - karminowy: soczysta, zimna czerwień, mocno napigmentowana.


Pomadki Marizy są świetne jakościowo, każda z nich jest niezwykle kremowa, mocno napigmentowana, gładko sunie po ustach, otulając je szaleństwem koloru. 
Komfort noszenia jest bardzo wysoki, gdyż kosmetyk niezwykle dobrze nawilża usta, nie podkreśla suchych skórek i jak to bywa w przypadku tego typu produktów - nie trwa pół dnia.

Szminka przegrywa z posiłkami i napojami, zjada się od środka warg, dosyć równomiernie, pozostawiając kolor (po czasie z błysku przechodzi w mat) na zewnątrz ust.
Jej trwałość jest standardowa - ok. 2h w zależności od tego czy jemy czy nie - wtedy trwa dłużej na wargach ;) 

Linia pomadek pachnie intensywnie i owocowo, co osobiście mnie nie zachwyca, jednak efekt jaki daje na ustach oraz nawilżenie sprawia, że chętnie po nie sięgam.
Polecam Wam je wypróbować, gdyż mnie niezwykle pozytywnie zaskoczyły swoją wysoką jakością!

I jeszcze jedno info ;)

Przypominam Wam, że opłaca się zarejestrować na stronie Marizy, gdyż macie dwie opcje manewru z ich kosmetykami: być ich klientem bezpośrednim ze stałym rabatem 30% albo zostać ich konsultantką tak, jak moja koleżanka Ewelina z bloga Mademoiselle Evelina, u której śmiało możecie zamawiać kosmetyki :)


Zapraszam Was także na FB Marizy KLIK TUTAJ, gdzie znajdziecie konkursy, informacje o promocjach i nowościach w katalogu. 



Co myślicie o tych pomadkach?
Znacie produkty Marizy?


[RECENZJA] MAC WASH & DRY, POWDER BLUSH - HIPNESS (FROST)

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją cudnego różu z najnowszej kolekcji MACa Wash & Dry, który już na zdjęciach w internecie mnie zachwycił i wiedziałam, że będę go chciała mieć w swoich zbiorach. Urzekło mnie jak zwykle opakowanie - wiadomo - Pat jest estetą i nie może sobie pięknych przedmiotów odmówić :D Sam kolor kosmetyku jest niezwykle uroczy, więc możecie się spodziewać achów i ochów ;)
Zachęciłam Was do czytania? To śmigajcie w dół ;)



Oprócz różu wybrałam jeszcze jedną pomadkę, którą niedługo zobaczycie ;)


Pojemność 6g
Cena 105zł
Dostępny TUTAJ


Skład:


Róż znajduje się w cudnym, wakacyjnym, opalizującym na limonkowo - koralowo - morskim, kartonowym pudełeczku. Zapiera dech w piersiach!



Kosmetyk docelowo został zamknięty w plastikowym opakowaniu, w klasycznym MACowym kształcie, jednak w innej szacie kolorystycznej - takiej samej jak kartonowe opakowanie. Patrzę na ten produkt i widzę Hawaje :)



Róż Hipness posiada wykończenie Frost, więc domyślacie się, iż nie jest to kosmetyk matowy. 
Jego koralowy odcień skrywa w sobie złote mikro drobinki, które nie dają dyskotekowego błysku a jedynie subtelne migotanie, które tak naprawdę widać z bliska.



Produkt jest bardzo dobrze napigmentowany, pięknie się z nim pracuje, cudnie się rozciera, nie robi plam, smug i trwa na mojej skórze cały dzień! Cudnie ożywia buzię, odświeża - jak to każdy koralowy i morelowy odcień ;) Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia :)
Jeżeli kochacie odcienie koralowe i róż Benefitu Bella Bamba to ten z MACa pokochacie jeszcze mocniej, gdyż nie ma tak mocnego błysku i jest bardziej koralowy.  


A tak prezentuje się na policzkach :)






Co myślicie o tym różu?
Macie coś na oku z tej limitki?

10 NAJPIĘKNIEJSZYCH ODCIENI (7) 4 long lashes (9) AA Oceanic (1) Accessorize (2) akcesoria do pielęgnacji (2) akcesoria kosmetyczne (3) Amaderm (1) Armani Jeans (1) Armani/Prive (1) Astor (64) Avon (4) Barbra Cosmetics (3) Batiste (1) bazy (10) Belissa (1) Bell (2) Benefit (14) Biedronka (1) Bielenda (4) BingoSpa (3) Biovax (1) biżuteria (4) Blanchette B. (1) Blemish Extractor (1) Blog (14) Bobbi Brown (2) Born Pretty Store (6) Bourjois (47) bronzery (7) brwi (1) bubel (9) błyszczyki (8) C&A (2) Calvin Klein (1) Camaieu (1) Catrice (137) CC Cream (5) CCC (1) Chanel (43) Charakteryzacje (10) Charles & Keith (1) China Glaze (1) Ciate (7) cienie (38) cienie sypkie (4) cienie w kremie (13) cienie wypiekane (4) Claire's (3) Clarins (26) Coccinelle (4) codzienność (8) Color Club (2) Colour Alike (7) Colour Club (3) Deborah Lippmann (5) Decoderm (3) Delawell (3) Delia (1) Dior (40) DIY (1) DKNY (1) Dove (1) Dr Irena Eris (1) Ecotools (1) Elf (4) Emily (1) Emolliere (1) Emporio Armani (2) Essence (46) Essie (17) Estee Lauder (1) Eveline (116) Ewa Schmitt (1) eyeliner (6) Facelle (1) Fan Page (1) Farmona (6) filmik (33) filmy (1) Flormar (39) Flos Lek (4) For Every Body (1) For your beauty (2) Fred Farrugia (2) Garnier (7) Giorgio Armani (94) Givenchy (10) Glade by Brise (1) Glazel (1) Golden Rose (46) Goldwell (1) Gosh (9) Green Pharmacy (2) Greenland (1) Gucci (3) Guerlain (50) Guerlain Crazy pearls (6) Hakuro (1) Halloween (1) Haul (19) Hean (5) Hildegard Braukmann (6) hity i odkrycia (1) Ibuki (5) Ile jest warta Twoja twarz? (2) Inglot (111) Instagram (3) Ipad (1) Ipod (1) Isana (1) Jantar (3) Jeżka (1) Joko (11) Kanebo (26) Kari (1) Kiko (2) Kobo (4) kolekcja (28) konkurs (6) korektory (11) korektory rozświetlające (4) Korres (1) kosmetyki wyszczuplające (1) kredki do oczu (3) kredki do ust (3) krem do rąk (1) kremy BB (2) kremy DD (1) L'Biotica (2) La Rossa (1) Lacoste (1) lakiery do paznokci (90) Lalale (2) Lambre (1) Lancome (12) LancrOne (1) Laura Geller (1) Laura Mercier (29) Liebster Blog Award (7) Life Nail Lacquer Trendy Colour (3) Lifestyle (1) Lily Lolo (16) Lip Maestro (1) Lirene (8) Liu Jo (1) live test (4) Loreal (30) Lovely (45) Luminessence (4) Luna Twilight (1) MAC (122) Maestro (1) Make up For ever (3) Makeup Revolution (28) Makeuper (181) Makijaże (124) Manhattan (2) manicure (10) Marc Jacobs (3) Mariza (35) Mary Kay (3) Max Factor (1) Maybelline (69) Maybelline Baby lips (1) Metamorfozy (1) Meteorites (8) Mineralize (1) minerały (7) Miss Sporty (3) Misslyn (22) Mixiu (5) MUA (45) MUFE (2) Muzyka (2) My Secret (8) Nail Tek (1) Nicole by OPI (7) niekosmetycznie (3) Nike (1) Nivea (1) Nokia (1) Nouba (6) nowości (3) NYX (47) odżywka do rzęs (7) okulary przeciwsłoneczne (1) Ombre Couture (2) Opi (13) organizacja kosmetyków (1) organizery (2) Orly (11) outfit (2) Pachnąca kraina (1) palety do makijażu (9) Pat poleca (4) peeling (2) Perfecta (5) Pharmaceris (1) pielęgnacja ciała (9) pielęgnacja dłoni (8) pielęgnacja twarzy (30) pielęgnacja ust (3) pielęgnacja włosów (9) Pierre Rene (11) pierwsze wrażenie (2) Planeta Organica (1) podkład (11) pomadki żelowe (3) porównanie (7) Prep + Prime (4) prezenty (2) przechowywanie (1) przegląd kosmetyków (1) pudry (6) pudry sypkie (10) Pupa (3) Purederm (1) pędzle do makijażu (6) Q by Colour Alike (1) Qianle (2) Radical (1) Real Techniques (1) recenzja (203) Revlon (13) Rimmel (64) Rival de Loop (1) Rossmann (1) rozcieńczalnik do lakierów (1) rozdanie (5) rozświetlacze (10) RYBA (1) róże (19) Sally Hansen (12) Sense & Body (1) Sensique (1) Sephora (50) seria komiksowa (7) Shiseido (90) Six (1) Skinfood (11) Sleek Makeup (63) spotkanie blogerskie (1) Spotkanie ytberskie (1) stylizacja włosów (3) Sylwester (1) szminki (29) szminki w płynie (4) Słoń Torbalski (1) Taft (1) tag (20) Tanie nie znaczy złe (12) targi (1) TCW (1) techniki makijażowe (9) teoria (6) The Balm (19) The Body Shop (1) Tisane (7) Tommy Hilfiger (1) Top 5 pomadek (1) torebki (1) Tołpa (1) Transat (7) tusze do rzęs (5) Tutorial (5) ulubieńcy (13) Under 20 (1) Uriage (5) Versace (6) Vipera (5) Vollare (1) W7 (10) Walmark (1) Wibo (33) WISH LISTA (7) włosy (3) Yankee Candle (1) Youtube (1) YSL (48) zabawa (18) zamienniki (1) zapachy (2) zapowiedzi (5) Zenner (1) Ziaja (6) Zoeva (11) Łódź moje miasto (1) świece zapachowe (1) życzenia (4)
Copyright © | SpradaMakeup