wtorek, 19 sierpnia 2014

[RECENZJA] MAKEUP REVOLUTION ULTRA EYESHADOWS EYES LIKE ANGELS

A teraz, obiecany przeze mnie post :D Wiem, że wiele z Was na niego czekało, więc jest!
Pragnę Wam przedstawić paletkę Makeup Revolution w odcieniu Eyes Like Angels oraz moje spostrzeżenia a także małą ciekawostkę na koniec ;)
Zapraszam serdecznie do lektury!


Cena 40zł
Pojemność 16g
Dostępność - sklep urodomania.com


Skład z opakowania:




Paleta jest nieco większa od naszej dłoni. Jest zapakowana w srebrne pudełko z wypukłymi i czarnymi napisami. Wygląda naprawdę imponująco jak na tak tanią paletkę!



Z tyłu opakowania mamy pokazane poglądowo odcienie, jakie znalazły się w paletce.



Sama kasetka jest wykonana z grubego plastiku, jest naprawdę porządna i ma swój ciężar :)
Dodatkowo, znajdziemy w niej ogromne lustro, które ułatwi nam wykonywanie makijażu!
Jak zauważyłyście, podobnie jak w marce Sleek tak i tu każdy cień ma swoją nazwę, która została zapisana na przezroczystej folii, nałożonej na kolory.



Tak prezentują się wszystkie kolory a teraz powiem Wam jak wygląda sprawa z tymi cieniami!
Paletka kolorystycznie, pod względem pigmentacji i pracy z nią bardzo przypomina te marki Sleek.
Perły są podobnie napogmentowane i kremowe, z tą różnicą, że te są ciut bardziej mokre a kiedy dodamy do nich wodę lub Duraline otrzymujemy dosłownie kremowy cień :)

Cienie matowe i satynowe są podobnie ubogie jak te w paletkach Sleeka - słabiej napigmentowane, trzeba je budować i potrafią pylić, osypywać się. Na szczęście, w tej palecie jest głównie perła, więc mnie osobiście ten fakt cieszy ale niestety fanki matów będą płakać!

Zauważyłam, że cienie te (wszystkie wykończenia) najbardziej lubią być kładzione na mokro, najlepiej pędzlem syntetycznym! Wtedy nic się nie osypuje a kolor ładnie trzyma się włosia.

Cienie bardzo dobrze dogadują się z Duralinem, w ogóle ze wszystkim, co mokre jednak u mnie (na moich suchych powiekach) nie dogadały się z Paint Potem MACa czy nałożoną solo kredką NYXa. 

Od siebie dodam, że mnie bardzo przyjemnie się z nimi pracowało i jak znacie cienie Sleeka to z tymi bez najmniejszego problemu sobie poradzicie! W tym miejscu dodam jeszcze, że niedawno pojawił się post, w którym napisałam o swoich uwagach do paletek Sleeka, więc odsyłam Was tam, gdyż moje wskazówki również z marką Makeup Revolution się sprawdzą! 



Na koniec przedstawię Wam pełną gamę kolorystyczną, wraz ze swatchami :)
Wszystkie kolory nakładałam na mokro, syntetycznym pędzlem.


Jak klikniecie na foto to się powiększy, specjalnie dałam bardzo duże dla Was :D



Wstawiam Wam również makijaż, który wykonałam z pomocą tej paletki :)

Więcej fotek TUTAJ klik


A na koniec mała ciekawostka :D
Jeden z cieni - Orchid szczególnie rzucił się w moje oczy, gdyż do złudzenia przypomina pojedynczy cień Giorgio Armaniego, o którym pisałam TUTAJ klik

Zrobiłam dla Was małe porównanie kolorów Armaniego i MR.

Po lewo MR Orchid, po prawo Giorgio Armani Sapphire Spider.
Nie są identyczne ale jest w nich pewne podobieństwo :)


Recenzję paletki Makeup Revolution Eyes Like Angels znajdziecie również na




Macie tę paletkę? Co o niej myślicie?



[MAKIJAŻE] CLASSIC WITH RED LIPS - MAKEUP REVOLUTION ULTRA EYESHADOWS, FLAWLESS - DAY 2

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym makijażem, tym razem w ruch poszła druga paletka z cieniami neutralnymi Makeup Revolution, czyli Flawless :)
Propozycja idealna na wieczór ale jeżeli zastąpicie czerwone usta beżem, spokojnie możecie śmigać na miasto ;)
Zapraszam dalej do oglądania!











Fokus na oczko :)





Użyte kosmetyki:




Makijaż wraz ze spisem kosmetyków znajdziecie na






A co Wy myślicie o tej propozycji?
Lubicie taką klasykę?

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

[PORÓWNANIE] MAC Matte VS Golden rose velvet matte lipstick

Obiecany post już teraz :D Wiem, część z Was trochę na niego poczekała ale mam nadzieję, że warto było!
Bez zbędnego gadania, zapraszam Was na recenzję porównawczą dwóch ukochanych pomadek matowych - MACa i podobno tańszego odpowiednika z Golden Rose, o którym pisałam TUTAJ klik

Czytajcie :D



Na wstępie tego porównania chcę zaznaczyć, że nie ma ono na względzie oczerniania marki GR czy MACa. Nie biorę pod uwagi również oczywistej sprawy związanej z ceną (GR to koszt 10,90zł a MAC 86zł).
Porównanie to ma na celu ukazanie całkowitej różnicy pomiędzy tymi dwiema, pozornie identycznymi (pod względem formuły) szminek! Jeżeli jakaś fanka MACa jest oburzona to przykro mi :D
Pomadkę Golden Rose porównuję dlatego z MACiem, że słyszałam i czytałam, że jest to tańszy odpowiednik, że równie dobrze się trzyma na ustach a i zapach jest identyczny!
Pomadkę GR porównałam do MACa jeszcze z jednego powodu - MACowe cuda są obok Armaniego matami prawie idealnymi (Armani u mnie jednak jest na pierwszym miejscu) i chciałam, żebyście same zobaczyły czemu mam do nich ,,ale".

A jaka jest rzeczywistość?



Pomadki mają obie plastikowe, porządne opakowanie. Nie mam nic do zarzucenia tutaj obu markom, gdyż jest solidnie i z klasą. Nawet marka Golden Rose zaskakuje zmatowionym opakowaniem w kolorze czerwonym, so chic!

Na pierwszy rzut oka sztyft również prezentuje się identycznie - jest matowy i ma lekkie zadziorki.
 Konsystencja obu kosmetyków jest podobna - kremowa, która powinna zmieniać się z kremu w puder.
A jak jest z nimi?


Po lewo Golden Rose Velvet Matte Lipstick w nr 20 a po prawo MAC Pink Pigeon (Matte)


Jak widzicie pomadki na skórze nie wyglądają identycznie (chodzi o efekt nie kolor oczywiście). 
Obie gładko suną po skórze, jednak szminka GR jakby mocniej ,,szarpie" kolor po bokach (zobaczycie to lepiej na ustach za moment), natomiast pomadka MACa nie robi czegoś takiego.


Po lewo MAC a po prawo GR.


Jak widzicie MAC nakłada się gładko i bezproblemowo, nie ma żadnych zadziorów, nie wtapia się w skórę tak jak szminka z Golden Rose! Jednak to, co najbardziej odróżnia je od siebie to...
efekt na ustach i trwałość!

Pigmentacja w obu jest genialna, nakładanie również, jednak prawdziwą przepaścią jest wspomniany wyżej efekt na wargach i trwałość. Pomadka MACa jest całkowicie matowa, zastyga na usta, wgryza się w nie, nie rusza się, nie odbija i wżera się tak mocno w skórę, że potem ciężko ją domyć a następnego dnia mamy jeszcze na środku ust krechę koloru :D Pomadki matowe MACa zastygają do hiper matu, który przypomina mikro drobny papier ścierny, nic się z nią nie dzieje i trwa u mnie do 6h z bazą pod szminki MACa!

Z GR sprawa wygląda tak, że pomadka w ogóle nie zastyga do matu, non stop się przesuwa, odbija na wszystkim, co szczerze doprowadza mnie do szału! Nie pomaga ani baza MACa ani kredka pod spód, NIC. Irytuje mnie to bardzo i wybaczyłabym jej to odbijanie, gdyby to był taki prawdziwy mat a nie kremowa satyna. Trwałość jej to u mnie max 3h, następnie zostaje tint z przesuszonymi ustami na wiór i z podobnym paskiem odbarwienia na środku warg. Domyć to jest tak samo trudno jak w przypadku MACa.
 Na koniec dodam, że zapach niby jest zbliżony do MACa ale ta ,,wanilia" jest bardziej chemiczna - mnie i moją Mamę drapie ten zapach w gardło.

Podsumowując:

GR to nie mat a satyna, która non stop pracuje na ustach, nie zastyga i nie osadza się tak jak MAC. 
W swoim przedziale cenowym jest prawdziwym hitem i rozumiem zachwyty nad nią! Mnie nie oczarowała i na pewno nie przebiła ani nawet nie zbliżyła się do matów MACa czy obłędnych, długotrwałych pomadek Armaniego :) Warto je mieć, wypróbować ale jeżeli macie i znacie MACa - darujcie sobie ;)


Znacie pomadki Velvet Matte? Są dla Was idealne?

[MAKIJAŻE] COLOURS OF MY LIFE - WITH MAKEUP REVOLUTION EYES LIKE ANGELS - DAY 1

Hejka :) Wracam do Was po krótkim wyjeździe z nową energią i nowościami kosmetycznymi, które w najbliższym czasie non stop będą się pojawiać :) Na dzisiaj to nie jedyny post, gdyż będzie obiecane porównanie pomadek matowych z Golden Rose i MACa :) Wieczorem nakręcę dla Was 2 filmiki i zobaczymy czy dam radę je dzisiaj wrzucić na YT. Plany ambitne, zobaczymy jak to wszystko wyjdzie :D

Od dzisiaj pragnę pobawić się z Wami paletami cieni, które kupiłam i przez ten tydzień i najbliższy makijaże będę robić tylko Makeup Revolution a to oznacza, że pod koniec przyszłego tygodnia spodziewajcie się recenzji :D W międzyczasie po każdym makijażu wykonanym daną paletą zrobię Wam przedstawienie kolorów, powiedzmy - taki wstęp przed dużą recenzją :)

Zatem, dzisiaj pierwszy dzień z paletą Makeup Revolution Eyes Like Angels :D
Oglądajcie!










 



Fokus na oczko :D



Użyte kosmetyki:





Makijaż wraz ze spisem kosmetyków znajdziecie jak zawsze na







Co myślicie o tym makijażu i cieniach?
Będzie hit czy kit?


środa, 13 sierpnia 2014

[tricki makijażowe] Paletki z cieniami Sleeka - jak z nimi pracować?

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z postem - niespodzianką, o którym myślałam już dawno.
Wpis ten nie jest żadnym odkryciem na miarę Nobla ale pomyślałam sobie, że komuś może się przydać moja opinia ogólna o cieniach tej marki i jak ja z nimi pracuję.
Jesteście ciekawe?
Zapraszam do lektury :)



Paletek Sleeka mam na dzień dzisiejszy 20, jednak w najbliższym czasie powiększy się moja kolekcja o kilka sztuk :) Cienie mam od dawna u siebie i mam na tyle wyrobione o nich zdanie, że mogę Wam zdradzić moje tricki w ich używaniu :)


Nie będę w tym poście pisać o każdej paletce, chociaż recenzja każdej będzie się w przyszłości sukcesywnie pojawiać! Do tego postu jednak wybrałam jedną z bardziej znanych i lubianych, czyli Storm.


Oznaczone cienie to kolory, na których będę omawiać moje sposoby pracy z cieniami tej marki.
Zaznaczę od razu, że sposoby, które zaraz zobaczycie sprawdzają się z WSZYSTKIMI matami i perłami z każdej paletki jaką posiadam!


Zanim jednak przejdę do sposobu podrasowania cieni Sleeka, pragnę Wam powiedzieć, że w zależności od wykończenia używam innego pędzla. Czemu? Popatrzcie poniżej.

Od lewej cień nakładany syntetycznym pędzelkiem języczkowym (kilka maźnięć do uzyskania równomiernego krycia), po prawo naturalnym języczkowym (jedno maźnięcie), bez bazy

Zauważyłam, że cienie matowe najlepiej dogadują się z pędzlami z włosia naturalnego, gdyż ich ,,cienka", pudrowo - kredowa konsystencja najlepiej się z nimi sprawdza. Pędzle syntetyczne są zbyt śliskie dla nich i pigment nie chce się ich dobrze trzymać. Nie oznacza to, że pędzle syntetyczne, które macie należy wywalić, nie! Po prostu więcej się namęczycie i będziecie musiały dokładać kolor.


Od lewej cień nałożony syntetycznym pędzelkiem języczkowym (jedno maźnięcie), po prawej naturalnym języczkowym (kilka maźnięć), bez bazy. 

Z cieniami perłowymi sytuacja jest zupełnie odwrotna! Te kochają najbardziej pędzelki syntetyczne, śliskie i o dziwo - kiedy ich używam to mniej się te perły osypują, niż w przypadku tych z włosia naturalnego.


Ok. Za nami sprawa pędzlowa :D Teraz przejdźmy już do tego, jak ja je nakładam :)
Używam do tego zawsze takiej kombinacji.



Inglot Duraline, NYX Jumbo Pencil Milk i Inglot AMC Konturówka w żelu nr 76.


Podstawą, po którą ZAWSZE sięgam, kiedy używam cieni Sleeka to Duraline.
Szerzej o tym kosmetyku i jego zastosowaniu pisałam TUTAJ klik
Po ten płyn sięgam zawsze, gdyż niesamowicie zwiększa on przyczepność cieni, podbija kolor tych perłowych a do tego przedłuża trwałość!

Od lewej: cień nałożony tylko na Duraline, Duraline + NYX Milk, Duraline + AMC eyeliner.
Na dole test trwałości: przetarłam bardzo mocno dłoń wacikiem nasączonym wodą i kremem.


Jak widzicie maty Sleeka lubią najbardziej połączenie Duraline + kredka lub eyeliner.
W dni, kiedy nigdzie nie wychodzę a chcę zrobić dla Was makijaż na bloga sięgam zawsze po kredkę NYXa, dlatego że pięknie podbija maty i one nie giną, nie wtapiają się w skórę!
Kiedy zależy mi na hiper trwałości makijażu wybieram AMC eyeliner, dlatego że w połączeniu z Duralinem makijaż jest absolutnie nie do zdarcia! Testowałam ten sposób wielokrotnie z różnymi cieniami, w tym ze Sleekiem i ulewa, upał a nawet basen są im nie straszne. Problem z AMC polega na tym, że trzeba się nauczyć z nim pracować, gdyż nie jest to najprostszy produkt w obsłudze ale kiedy go opanujemy, efekty będą zachwycające :) Ja osobiście najbardziej uwielbiam pracować na tym eyelinerze! 
Mam kilka kolorów, po wszystkie sięgam jednak pokazuję Wam biel jako kolor najbardziej uniwersalny.
Dodam w tym miejscu jeszcze jedną rzecz - kiedy sięgamy po Duraline, pamiętajmy aby szybko z nim pracować, gdy jest mokry, zwłaszcza kiedy stosujemy połączenie z AMC eyelinerem, gdyż kiedy ta kombinacja zaschnie to nie ma zmiłuj :D


Przejdźmy teraz do cieni perłowych :)

Po lewej cień nałożony na czystą skórę pędzelkiem syntetycznym, języczkowym; 
po prawej tym samym pędzelkiem nałożony na Duraline.


Z cieniami perłowymi jest inaczej! Tutaj wystarczy jedynie kropelka Duraline aby uzyskać efekt prawdziwie metaliczny, porównywalny do folii na powiece :) Jeżeli chcemy wzmocnić jakiś kolor, możemy użyć oczywiście kredki w wybranym przez nas kolorze, jednak polecam łączyć ją zawsze z płynem Inglota.

A jak z Maybelline Color Tattoo czy Paint Potami MACa?

Obie marki solo się u mnie nie sprawdzają, gdyż dla mnie są zbyt suche (powieki mam suche jak pieprz).
Zawsze używam pod nie Duraline i ten sposób jak zwykle mnie nigdy nie zawodzi :)
Cienie perłowe Maybelline dogadują się świetnie z perłowymi Sleeka, podobnie jak ich maty do matów Sleeka. Kombinacja mat - perła już nie bardzo, można ale efekt mnie nie zadowala.

Paint Poty MACa podobnie działają jak te z Maybelline, czyli mat do matu, błysk do błysku ale też solo ich konsystencja jest zbyt sucha i u mnie np. maty nie chcą się dobrze przyklejać do powieki.



Wstawiam Wam jeszcze przykładowe makijaże z linkami, w którym pojawiały się cienie tej marki :)

Więcej fotek TUTAJ klik


Więcej fotek TUTAJ klik


Więcej fotek TUTAJ klik


Więcej fotek TUTAJ klik


Więcej fotek TUTAJ klik


Więcej fotek TUTAJ klik

Te i wiele innych makijaży znajdziecie w zakładce MAKIJAŻE.



To tyle Kochane ode mnie :)
Mam nadzieję, że ten post się komuś przyda.