Ostatnio dodane
recent

[PODRÓŻE] ALBANIA: ZWIEDZANIE

Hej :) Przed Wami ostatni post, poświęcony mojej podróży do Albanii. W tym wpisie pragnę Wam pokazać jak piękny jest ten kraj, jakie są plaże, co tam można zobaczyć, na co zwrócić uwagę!
Dużo zdjęć, jeszcze więcej tekstu, więc zróbcie sobie kawy / herbaty i usiądźcie wygodnie do czytania :) Pisałam wcześniej o tym, ze podróż z Millennium Travel była niezwykle przyjemna i komfortowa, tak samo było też na wycieczce fakultatywnej z naszą panią rezydent - Olą a samą wycieczkę zobaczycie oczywiście w tym poście ;)




Albania: kraj gór, morza i jezior

Zacznijmy od miejscowości turystycznych, w których kwitnie życie! My z Maćkiem wybraliśmy się z biura Millennium Travel do Ksamila, głównie ze względu na: piękne plaże (ich ilość jest naprawdę spora!), spokój oraz Restaurację Korali. Saranda różni się od Ksamila tym, że jest tam zdecydowanie większy huk, hałas i natężenie samochodów, co nie do końca nam odpowiada. Ceny w obu miejscowościach takie same, ludzie tak samo mili i pracowici - nie ma mowy, że w godzinach największego upału ktoś zamyka sklep i wychodzi!




Będąc w Ksamilu, zauważyłam, iż plaż jest mnogo, są to właściwie mini plaże z leżakami i parasolami, które znajdują się pod daną knajpą. Jakie plaże możemy tam spotkać? W miejscowości, w której byłam dominują plaże żwirkowo - kamieniste ale możemy spotkać również plaże piaszczyste! W Sarandzie plaża jest naprawdę mikro, znajduje się krótko mówiąc w porcie, co mnie osobiście niekoniecznie się podoba - patrzcie na 2 fotki poniżej ;)



Jak sami widzicie plaża nie powala ;) 
Wróćmy jednak na moment jeszcze do Ksamila i porównajmy go z Sarandą.






Co zobaczyć?

W Ksamilu ze zwiedzaniem pod względem historycznym jest dosyć ubogo. Możemy połazić po mieście, mini centrum, zajrzeć do kościoła, meczetu czy wybrać się motorówką na wysepki, które widzicie na fotkach powyżej. Koszt od osoby za motorówkę, która objedzie z nami wysepkę to koszt 3000 leków (1 euro = ok. 137 leków, co daje nam w tym przypadku sumę ok. 100zł od osoby) - sporo, w tej cenie możemy wybrać się na sąsiadującą, grecką wyspę Korfu ale o wycieczkach konkretnie za chwilę ;) Wynajem rowerów wodnych i popłynięcie samemu na wysepki to koszt 600 leków za 1h, czyli ok. 18zł.


W Sarandzie pod względem zwiedzania mamy już więcej atrakcji! Pomijając sklepy różnego typu, możemy natknąć się na armatę, piękne rzeźby, Muzeum Etnograficzne i muzeum miejskie z reliktami przeszłości - zdjęciami starej Albanii i antykami, które można dotknąć :)



W muzuem ze starociami spotkaliśmy starszego pana, który bardzo dobrze mówił po angielsku (!), przedstawił nam w skrócie historię kraju, czasy okupacji, opowiedział o każdym zdjęciu, jakie się tam znajdowało :) Byłam pod ogromnym wrażeniem wiedzy tego człowieka (podejrzewam, że z wykształcenia historyk) oraz znajomości języka angielskiego! Mówił o niebo lepiej, niż młodzież :D
Wszystkie eksponaty można było dotykać a na każde pytanie potrafił udzielić płynnej odpowiedzi - ba! - na jedno moje pytanie o przedmiot, nie dość że powiedział do czego służy, to jeszcze wytłumaczył jak się robi alkohol Raki :D






W Muzeum Etnograficznym mogliśmy podziwiać cudowną mozaikę, zdjęcia odkryć oraz poczytać o historii wykopalisk w Albanii :) Bilet wstępu kosztował 100 leków (1 euro = ok. 137 leków).


 Idąc molo mogliśmy spotkać piękne i zadbane rzeźby :)




W centrum można było odetchnąć od zgiełku ludzi i aut w mini parku, który niestety okazał się wylęgarnią meneli, śpiących na trawie, co skutecznie psuło odbiór tego pięknego miejsca ( panowie spali po prawej stronie, poza kadrem)!


W pobliżu parku natrafiliśmy na pozostałości bazyliki...




Sama podróż do Sarandy z Ksamila trwała ok. 20 minut miejskim autobusem, koszt biletu wynosił 100 leków od osoby, czyli ok. 3zł. Podróż spokojna, z Albańczykami i z nietypową klimatyzacją w formie otwartych na oścież drzwi :D Widoki, jakie mogłam podziwiać przez szybę momentami zapierały dech w piersi! Na foto poniżej możecie zobaczyć słone jezioro Butrint, w którym hoduje się małże i ostrygi.



Zwiedzanie: wycieczki fakultatywne i na własną rękę

 Najbardziej lubimy wycieczki zorganizowane :) Jednak, jedna nam się nie odbyła, gdyż nie zebrało się odpowiednio dużo ludzi - pieniądze nam oczywiście oddali ;) Jedna wycieczka nam się odbyła i pojechaliśmy jeepem do Gjirokastry i Błękitnego oka ale zobaczcie, co można w ogóle zobaczyć! 
Millennium Travel w swojej ofercie ma ciekawą ofertę, możemy wykupić następujące atrakcje:

- Wieczór albański 
Jeep Safari
Gjirokastra i Błękitne Oko
Butrint i Zamek Lekursi
Niesamowite Korfu
- Nurkowanie
- Mini Jeep

Ceny jak widzicie dosyć wysokie a to dlatego, że miejscowe biura podróży takie jak: Finikas czy Sipa ustalają cennik, jednak jeżeli mam Wam doradzić: bierzcie wycieczki z Waszego biura podróży, gdyż z Albańczykami ciężko się dogadać po angielsku i potem możecie nie odzyskać pieniędzy!


Ja i Maciej wybraliśmy z wycieczek fakultatywnych z Millennium Travel Gjirokastrę i Błękitne Oko. Podróż była REWELACYJNA, gdyż nasz kierowca nieźle świrował na drodze :D Było szybko, wiało w głowę a pejzaż zachwycał nas non stop! Oczywiście w taką podróż nic tylko krem ze sobą, przewiewne ciuszki, okulary i coś na głowę.





Jadąc do Gjirokastry po drodze zatrzymaliśmy się w przepięknym miejscu z restauracją na wodzie, którą otaczały góry i zieleń - niezwykle urokliwa miejscówa!



Z ciekawostek dodam, że w Albanii można spotkać specyficzne robale, które potwornie głośno trzeszczą! Spotkałam się też z nimi w Grecji a wiem, że i w Turcji również można je znaleźć ;) W tym miejscu była ich cała masa!



Tak delikwent wygląda :D Plus jest taki, że nie atakuje człowieka, nie gryzie a ucieka.



 

Można tam było oczywiście coś zjeść, wypić ale odpoczynek super długo nie trwał, trzeba było ruszyć w dalszą drogę ;)



Na foto powyżej możecie podziwiać już miasteczko Gjirokastra, które było śliczne - całe wykonane z charakterystycznie ciosanego kamienia :)








Wchodząc w ogóle na twierdzę, trzeba było przejść przez wnętrze, w którym znajdowały się militaria. W tym miejscu warto wiedzieć, iż nazwa Gjirokastra coś oznacza ;) Jak tłumaczyła nam pani pilot, są 2 historie: 

1 - po najeździe Turków, księżniczka która mieszkała w twierdzy o imieniu Argiro, nie chcąc się poddać najeźdźcom skoczyła z dzieckiem w przepaść. Turcy będąc pod ogromnym wrażeniem jej czynu nazwali to miejsce na jej cześć.

2 - bardziej prawdopodobna: od 2 słów - argiro (greckie: Αργυρό) co oznacza ,,srebrny" a kastro - zamek. 




Wychodząc na zewnątrz ukazywał nam się właśnie widok miasta i gór :)




Wychodząc z twierdzy i muzeum, szliśmy w dół do miasteczka, w którym można było kupić pamiątki, rzeźby, antyki oraz coś zjeść :)






Wyjeżdżając z Gjirokastry, jechaliśmy jeepem do Błękitnego Oka, posiedzieć na łonie natury, napić się źródlanej wody, ochłodzić się i zwyczajnie odpocząć :)




Na foto poniżej dotarliśmy już do Błękitnego Oka, w którym woda była nieziemsko lodowata ale byli śmiałkowie - na czele z Maćkiem, którzy się bez problemu tam zanurzali :D




Idąc po lewo, można było usiąść w restauracji zbudowanej na wodzie oraz zamówić posiłek. Jeżeli nie chcieliśmy nic zamawiać to też nic straconego! W tym miejscu była też dostępna fontanna z lejącą się non stop wodą, z której każdy mógł się napić za darmo, wlać wodę do butelki i z której sami kelnerzy korzystali, nabierając ją w dzbany dla klientów :)



Maciek pił aż się uszy trzęsły :D




Jeżeli ktoś chciał zjeść tanio to przy wjeździe do Błękitnego Oka znajdował się fast food ale my spasowaliśmy ;)


 Żegnając się z cudowną przyrodą w Blue Eye, udaliśmy się na Zamek Lekursi, gdzie odbywa się wieczór albański oraz różnego typu imprezy. My jak byliśmy to pod koniec był tam festiwal jazzowy ;)




Widok z zamku na Ksamil.


I z drugiej strony na Sardandę.


Jak pisałam wcześniej, jedna wycieczka nam się nie udała: ta z wizytą w Porto Palermo ale zorganizowaliśmy ją sobie z zaprzyjaźnionymi Polakami z Wałbrzycha, których serdecznie pozdrawiam! :) Podzieliliśmy się kosztami za wynajem auta, które kosztowało 30 euro na cały dzień, więc po połowie wychodziły grosze ;) I tym o to sposobem, wyjeżdżając z Ksamila, mijając podobne widoki jak w drodze do Gjirokastry i Błękitnego Oka, udawaliśmy się autem bardziej na północ, gdzie widoki i roślinność była zupełnie różna od tej na południu! Wszystko z każdym km stawało się bardziej bujne, zielone, kolory wyżerające powieki. Całość bardzo przypominała nam Grecję!
Odwiedziliśmy więc takie miejscowości jak: Borsh, Porto Palermo, Himare.




Na każdej plaży w kierunku północnym właśnie tak było - głównie żwir i kamienie.


A tutaj możecie zobaczyć pewną restaurację, wybudowaną na źródle, z którego non stop biła woda. Niezwykle czarujące miejsce!


Oprócz wszechobecnych kóz spotkaliśmy też dziką świnię, tj. lochę z małymi. Była gigantyczna!
Takie atrakcje i przepiękne molo w miejscowości Qeparo.







I wreszcie dotarliśmy do naszego Porto Palermo i Zamku Ali Paszy!



Ali Pasza twierdzę tę wybudował z nadzieją podbicia Korfu, co w rezultacie się mu nie udało ;)

I oczywiście kozy :D




A tutaj już widoki z zamku ;)








Pragnę Wam też pokazać widoki z Butrintu, w którym byliśmy 4 lata temu. Czy od tamtego czasu Albania się zmieniła? Bardzo! Wybudowano wiele apartamentowców na sprzedaż oraz utwardzono mnóstwo dróg, przez podróżowanie w tym roku stało się przyjemniejsze. Pamiętajcie! Będąc na Korfu możecie wybrać się promem do Albanii i zobaczyć pobieżnie kraj, my tak zrobiliśmy i zachwyciliśmy się na tyle, że postanowiliśmy pojechać, poznać nową kulturę :)



W drodze do Butrintu.



Moim zdaniem warto się tutaj wybrać, żeby zobaczyć cudny amfiteatr z moizaikami oraz zamek :) Dla wielbicieli historii i historii sztuki pozycja obowiązkowa!









Podsumowując:

Albania to przepiękny i biedny kraj! W jego głębi można spotkać pastuszków z kozami, domki zrobione z dykt, w których mieszkają najbiedniejsi a wokół nich wysypiska śmieci - prawdziwa bieda i smród. Ten kraj to miejsce kontrastów: piękne, zadbane wybrzeże, z coraz większym nastawieniem na turystę oraz brud i bieda w głębi lądu. Sami wybierzcie, jaką Albanię chcecie zobaczyć, osobiście polecam obejrzeć, zbadać jej dwie twarze i ocenić :) Mnie brakowało rozrywki, możliwości wyboru wycieczek oraz problem z komunikacją w języku angielskim ale za kolejne 5 - 10 lat wszystko rozkwitnie a ceny wzrosną, więc wybierzcie się teraz i cieszcie się życiem tam :) 
Na pewno nie zapomnę przepięknych widoków, obłędnych owoców morza, których smak mam głęboko w pamięci oraz cudownej restauracji Korali z przemiłym Arbrim.
Dolce vita!



W Albanii można spotkać eukaliptusy, wiedzieliście?


Zapraszam Was też na poprzednie 2 posty:


A jako ciekawostkę dodam, że załapaliśmy się do albańskiej tv :D



A co Wy myślicie o tym kraju?
Zachęciłam Was do podróży tam?

patrycja sprada

patrycja sprada

8 komentarzy:

  1. Super, mi się podoba. Dobre, zachęcające zdjęcia do odwiedzenia Albanii. :)

    conowegoumarty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie tam jest <3

    www.tatarak-w-chinach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecudowne widoki! Rozmarzyłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o przyrodę, to widzę że ta Albania to przepiękny kraj! Ja we wrześniu mam zaplanowany wyjazd do Czarnogóry, może skuszę się tam na wycieczkę fakultatywną do Albanii ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ cudne miejsce!!! może w przyszłym roku wybiorę się do Albanii :D

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne zdjęcia, też muszę się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.