Ostatnio dodane
recent

[RECENZJA] LILY LOLO MINERAL EYE SHADOW, GOLDEN LILAC

Hejka :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją cudownego, mineralnego cienia firmy Lily Lolo, który absolutnie skradł moje serce :) Fanki matów zachwycone nie będą, gdyż wykończenie kosmetyku jest bardzo błyszczące ale kolor jest tak unikatowy, że warto go pokazać w osobnym poście i powiedzieć o nim kilka słów.
Ciekawi? Czytajcie dalej!


Pojemność 2g
Cena 32,90zł


Info ze strony costasy.pl:



Skład:


Cień, podobnie jak pozostałe produkty Lily Lolo został zapakowany w minimalistyczne, kartonowe, czarno - białe pudełeczko, które niezwykle cieszy moje oczy :)



Kosmetyk znajduje się docelowo w plastikowym słoiczku, bardzo solidnie wykonanym a po odkręceniu czarnej nakrętki naszym oczom ukazuje się sitko z dozownikiem - jak w każdym produkcie sypkim tej firmy ;)


Cień Golden Lilac to jak nazwa wskazuje złoty lilak ale produkt ten posiada barwę bardziej złożoną, niż nazwa wskazuje! Jego baza to zgaszony kolor lila, który posiada w sobie błysk w odcieniu taupe i złota. Wklepany jest bardziej fioletowo - mysi a roztarty traci troszkę odcień lila i uwydatniają się złote tony. Mnie ten cień zachwycił, gdyż solo potrafi zrobić makijaż oka na dzień czy na wieczór a przy tym przepięknie błyszczy niejednoznacznym kolorem. Prawdziwe cudo! Pigmentacja jest świetna, wystarczy niewielka ilość by pokryć całą powiekę kolorem. Trwałość również bez zarzutu - na bazie czy nałożony na mokro wygląda pięknie. Nie mam uwag do niego. Kocham :)


Tak prezentuje się w makijażu.

Więcej fotek TUTAJ





Co myślicie o tym cieniu?
Lubicie cienie sypkie?
Macie jakieś kosmetyki Lily Lolo?

patrycja sprada

patrycja sprada

7 komentarzy:

  1. Piękny jest, chociaż może ja bym oczekiwała większego fioletu po zdjęciu ze sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ładny, delikatny i świeży kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te ich wielowymiarowe cienie to istna petarda :D Ja uwielbiam Gunmetal i Choc Fudge Cake :))

    OdpowiedzUsuń
  4. faktycznie niezwykły odcień :) ja jakoś zawsze unikam cieni sypkich, ale może czas się do nich przekonać.. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam szatę graficzną i opakowania Lily Lolo! Cień jest bardzo ładny, chciałabym by znalazł się w mojej kosmetyczce, chociaż bardzo rzadko kiedy robię makijaż oka. Poza tym fiolet, który przebija w cieniu po prostu na powiece zniknął, szkoda troszkę, bo na pewno byłby to ciekawy efekt :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.