Ostatnio dodane
recent

[RECENZJA] CHANEL JOUES CONTRASTE NR 170 ROSE GLACIER

Kolejny wpis, tym razem szybki i przyjemny bo kosmetyk jak najbardziej zasługuje na bicie braw i piania jak kogut o poranku :D Przed Wami wypiekany róż Chanel z jesiennej edycji limitowanej w nr 170 Rose Glacier. Jest to drugi róż tej marki, jaki gości w mojej kolekcji i powiem Wam, że nie skończy się na tych dwóch! Jesteście ciekawe mojego cudeńka?
Oglądajcie dalej ;)


Pojemność 4g
Cena 189zł
Dostępność Sephora i Douglas

Skład z opakowania:


Róż Chanel jest pakowany w klasyczne, kartonowe pudełko, charakterystyczne dla stylu marki :)
Sam kosmetyk zapakowany został w solidne, plastikowe pudełko z białym logiem Chanel, w którym znajdziemy płaski pędzelek. Pędzelek mnie nie zachwycił, jest dla mnie ciut szorstki i rozczapierza się. 
Na wyjazd ujdzie ale precyzyjnie nim koloru nie nałożymy.



Kolor, który wybrałam to 170 Rose Glacier - odcień różowy, ciepły ze złotym shimmerem, który w subtelny sposób rozświetla nam policzki :)



Kosmetyk jest niesamowicie napigmentowany, trwały a jego różany zapach powala na kolanach!
Przyznam, że bałam się wypiekanej formuły i porównań tego produktu do róży Bourjois (przerażała mnie wizja szybkiego wysuszenia na kamień), zobaczymy jak będzie dalej :)
Róż świetnie się trzyma na buzi, wygląda przepięknie na buzi, pasuje do każdego makijażu, więc nie można w nim wyglądać źle ani w makijażu dziennym ani w wieczorowym.

A teraz małe porównanie kolorów!

Od lewej: Chanel 170 Rose Glacier, MAC Dainty, Benefit Bella Bamba

Wszystkie 3 róże są do siebie podobne, jednak Rose Glacier jest walorowo ciemniejszy, bardziej morelowy i ma mocniejszą, złotą poświatę, chociaż podobieństwo między wszystkimi kolorami widać.
Róż Chanel jest zdecydowanie cieplejszy od pozostałych 2 odcieni :)


A tak prezentuje się na buzi.

Więcej fotek TUTAJ klik



Recenzję znajdziecie również na






A co Wy myślicie o tym różu?
Lubicie róże Chanel?


patrycja sprada

patrycja sprada

14 komentarzy:

  1. Ja tam go wielbię, ale też wielbię Dainty z MAC i Rosy Outlook z tejże firmy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny kolor, uwielbiam takie opalizujące róże :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny ten róż, totalnie w moim stylu... :) Przypomina mi Rose Gold ze Sleeka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj go miałam na polikach :-) Uwielbiam go!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten róż, to ostatni mój ulubieniec. Gdy testowałam go pierwszy raz myślałam, że będzie źle wyglądał na mojej cerze z niedoskonałościami ze względu na drobinki, a absolutnie tak nie jest, świetnie ożywia i pasuje do mojej karnacji. Tobie również bardzo pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładny efekt. Pozostałe róże też. Lubię takie kolory, choć wolę "tafle" od kosmetyków z drobinkami.
    Różu Chanel nigdy nie miałam - ugrzęzłam w "minerałach" :-), ale takie odcienie pośród nich bardzo lubię. Zwłaszcza z satynowym albo "taflowym" wykończeniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię te róże, chociaż dawno nie miałam. Chętnie sobie odświeżę pamięć o nich, też uwielbiam ich zapach. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo podoba mi się kolorek mimo, że nie przepadam za różami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam i absolutnie uwielbiam. Polecam Ci jeszcze Rose Petale i Reflex ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu jest przepiękny, w niego zdecydowanie zainwestuje, to chyba najlepszy róż jaki widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam identyczny kolor ze sleek'a : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli myślisz o rose gold to te kolory nie są identyczne :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.