Ostatnio dodane
recent

[RECENZJA] KORRES EYESHADOWS

W tym wpisie będzie szybko i konkretnie o cieniach prasowanych marki Korres.
Firma ta pochodzi z Grecji, jest mi doskonale znana, gdyż co roku wylatuję do Grecji i wielokrotnie stykałam się z ich produktami! Niestety, ceny w polskich Sephorach są wzięte z tyłka (jak zawsze) i dużo droższe niż w Grecji czy na pl.strawberrynet.com (spory wybór odcieni i ceny dużo lepsze, niż w Sepho).

Co takiego charakterystycznego jest w marce Korres?

źródło: sephora.pl
Więcej informacji znajdziecie na stronie marki KORRES.COM


Opis z sephora.pl:

Prasowany cień do powiek o aksamitnej konsystencji z wyciągiem ze słonecznika i z wiesiołka.

Pojemność 1,8g
Cena 39zł (stara edycja) i 85zł za nową

Opakowania cieni jest plastikowe, kwadratowe i trochę większe niż 5zł. Bardzo lekkie, porządnie wykonane, zamykane na klik. Nie posiada ani lusterka ani pacynki. Za brak lusterka niestety minus.


Cień w białym opakowaniu to stara edycja a w ciemnym nowa. Dla mnie między nimi różnicy nie ma żadnej!


Oba trzymają się powieki bardzo dobrze, mają świetną pigmentację i na moich suchych powiekach ani nie bledną ani się nie rolują :) Bardzo dobrze wyglądają nakładane na sucho, na mokro, na cienie w kremie jak i na Duraline Inglota. Ich konsystencja jest miękka, kremowa. Kosmetyk nie sypie się, współpracuje świetnie z pędzlami syntetycznymi jak i naturalnymi. Naprawdę, nie mam im nic do zarzucenia!


od lewej: nr 49 Cypress Green i nr 425 Green White


Podsumowując:

Cienie marki Korres to bardzo dobre, naturalne produkty, które mogę polecić alergikom oraz wielbicielom produktów naturalnych :) Z tej firmy do tej pory miałam masełko do ust w słoiczku o zapachu Guavy, które uwielbiam i mam zamiar do niego wrócić oraz dwukrotnie używałam podkładu z wyciągiem z róży.
W tej chwili mam jedyne te cienie i Sephora absolutnie mnie nie zachęca do kupowania kosmetyków tej marki!! Także, zmacajcie w sklepie a kupujcie na truskawie :D







patrycja sprada

patrycja sprada

9 komentarzy:

  1. Mam jeden z cieni z truskawki, ale przyznam się, że leży gdzieś zapomniany. Dzięki Tobie go wyciągnę i sprawdzę chociaż jaki odcień do mnie trafił.

    OdpowiedzUsuń
  2. ladne kolorki, ja mam tyle cieni z inglota ze do konca zycia je chyba bede miec :P

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że cena tak podskoczyła...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zielony jest bardzo ładny, szkoda że nigdy nie miałam styczności z kolorówką Korres:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z ceną lekkie przegięcie, a cienie wyglądają ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolory są absolutnie totalnie moje <3 Nie miałam nic z tej marki, przymierzałam się jedynie do sławnych masełek, ale wybrałam to z Nuxe i nie mam zamiaru go zamieniać na inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. i korres kojarzy się z pielęgnacją a wiadomo Grecja słynie ze swoich oliwnych kosmetyków. kolorówce się przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie kuszą masełka do ust ale cienie też macałam i są faktycznie piękne.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.